Jedna z wielowiekowych kościelnych tradycji upada. Decyzja podjęta przez Piotrowego następcę zaskoczyła nie tylko katolików ale i cały świat. Usuwać się w cień ze względu na chorobę, starość, niedołężność i zniechęcenie? Poddawać się człowieczym słabościom które były taką moralną siłą Naszego Papieża? Odchodzić ze stolicy Piotrowej - najwyższego kościelnego urzędu namaszczonego siłą przesłania Ducha świętego i łamać zakorzenione tradycje kościelnej instytucji?
Benedykt XVI miał wystarczająco dużo „siły” aby podjąć rewolucyjną decyzję i skonfrontować Kościół z następstwami swojej dymisji, której skutki jeszcze długo nie będziemy w stanie obiektywnie ocenić. Został jednak zapoczątkowany nowy etap historii w którym nie jest wykluczone ustalenie granic wieku przejścia na papieską emeryturą. I chociaż czołowy polski teolog pan T. Terlikowski „nie wierzył” to jednak będzie musiał się pogodzić z sytuacją, że również KK ewoluuje i przystosowuje się do zmieniających się warunków w których przyszło mu głosić Prawdę Bożą.
Papieska abdykacja wydaje się być rewolucją ale czy jest nią naprawdę? Przecież Kościół uznawał wiekową „ograniczoność” swoich kapłanów? Wymuszone odchodzenie na biskupią emeryturę w wieku 75 lat było zaakceptowaną regułą nie wywołującą poważniejszych dysput teologicznych. Przesłanki do uznania arbitralnych granic wypełniania Bożej posługi uznano za wystarczająco silne aby je stosować do kościelnej hierarchii. Z tego punktu widzenia decyzja obecnego papieża nie powinna nikogo dziwić. Rozszerzył On jedynie pojęcie wprowadzone już na II Soborze watykańskim i zastosował do najwyższego kościelnego urzędu.
Decyzja Benedykta XVI ma jednak dużo dalej idące konsekwencje niż Po Prostu łamanie wielowiekowej tradycji. To uznanie pierwiastka ludzkiego w wypełnianiu Bożej posługi. Nie tylko Duch Święty, (chociaż teolodzy powinni uznać, że to właśnie On) decyduje o kościelnych regułach lecz człowiek wybrany przez kardynalskie konklawe. Rezygnuje z wypełniania posługi do której został powołany i banalnie mówiąc, przekazuje pałeczkę w ręce potencjalnego następcy. Jest w tym uznanie swojej niedoskonałości, z czysto ludzkiego punktu widzenia ale również stworzenie możliwości do przełamywania następnych barier w dogmatycznych regułach. Nie są już one nietykalne, stworzone raz na zawsze i nie podlegające ewolucji. Mogą się zmieniać, być inaczej interpretowane lub podlegać przemianom tak samo jak zmieniająca się cywilizacja.
Chrystusowa Nauka jest podstawą istnienia katolickiego Kościoła. Nie zmienia się jej litera zawarta w Piśmie Świętym. Jest kanonem i fundamentem tworzącym Kościół Powszechny. Ale na tym fundamencie wzniesiona jest i ciągle powstająca budowla zmieniająca się z upływem wieków. Są dobudowywane piętra, pokoje, schody i krużganki. Czasami odpadają znaczne fragmenty murów z trudem rekonstruowane. Ale istnieje chociaż jej forma i style się zmieniają, umacnia się i stanowi oparcie dla swoich Wierzących mieszkańców. Są oni jej siłą i bez nich budowla skruszeje i rozpadnie się.
Kościół Katolicki ewoluuje. Raz szybciej, raz wolniej kroczy za zmieniającym się człowiekiem. Przystosowywał się przez wieki i teraz również boryka się z ciągle powstającymi wyzwaniami. Powołał z dwóch następujących po sobie pontyfikatach Polaka i Niemca na stolicę Piotrową w następstwie zmieniającego się świata po II wojnie. Stoi przed następnym zadaniem wybrania swojego duchowego przywódcy zdolnego do poprowadzenia go ku następnym, trudnym wyzwaniom. Walczącego o jedność ale również umiejącego zmierzyć się z trudnościami stwarzanymi przez coraz szybciej zmieniające się społeczeństwa.
Ewolucja Kościoła jest nieuchronna. To niekończący się proces uczenia się, przeprowadzania koniecznych zmian, walki o ciągłe zrozumienie ducha Ewangelii w nowych uwarunkowaniach. Proces nie mający końca, będący następstwem i akceptacją zmieniającego się homo sapiens.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)