Pan Skalski rzadko pojawia się na salonie24. Nie jest to miejsce gdzie poglądy przez niego reprezentowane cieszą się popularnością. Są z tej „drugiej strony” i wywołują reakcje pokazujące czym jest nasza blogosfera i jaką wartość dodatkową stanowi możliwość komentowania takich czy innych poglądów. Na ile można się czegoś nauczyć lub dowiedzieć, poszerzyć swoje horyzonty myślowe, podyskutować przedstawiając argumenty dotyczące prezentowanych poglądów lub wyznawanych idei.
Blogi pana Skalskiego prezentują Jego opinie, analizy i oceny politycznej sytuacji. Nie są naładowane emocjami i wykrzyknikami. Cechuje je spokój, fachowość, prostota konstrukcji i zgodność z podawanymi faktami. Logika, zdolność dostrzegania zjawisk występujących pod powierzchnią burzliwego życia społecznego, synteza różnorodnych politycznych zachowań prowadząca do logicznych wniosków, zdolność do „helicopter view” niezbędna do oceny wydarzeń na burzliwej scenie politycznej. No i najbardziej rzucający się w oczy brak emocji manifestujący się jednak w nadmiarze w komentarzach pod blogiem.
Jakże różne jest Jego „pisanie” od tych dziesiątków dzisiejszych, młodych „dziennikarskich” wilczków których czyta się aby naładować się emocjami. Tych wszystkich Sakiewiczów, Karnowskich, RAZ’ów ale również Lisów i Olejnik, i ch nieudolnych naśladowców, którzy próbują robić wszystko aby swoim stylem, używanym „językiem” i prezentowanymi tezami rozognić nas i zmusić aby krew się w nas zagotowała. To przecież stanowi podstawę ich pisania a nie dyskusja, analiza i zmuszanie czytelnika lub „oglądacza” do myślenia. To oni przejmują metody szmatławców jak „Fakty” i „SuperExpress” aby dostosować się do poziomu goniących za sensacją czytelników.
Powyższe „dziennikarskie” metody przejmują oczywiście blogerzy tym łatwiej iż każdy przecież może pisać no i komentować. Im więcej sensacji, „Madzi” i problemów typu czy Nostradamus mówił już o Smoleńsku, tym więcej emocji i mniej wiedzy potrzebnej do roli dyskutanta. Już i politycy zatrudniają swoich asystentów aby blogowali w ich imieniu głosząc ciągle się powtarzające monotonne, polityczne filipki udowadniające ich partyjne zaangażowanie. Sympatyków prawd oczywistych i nie wymagających udziału szarych komórek nie brakuje. Im prościej, im bardziej łopatologicznie i w dodatku podlane emocjonalnym sosem o zdrajcach, sprzedawczykach i agentach tym lepiej się sprzedaje.
Coraz więcej blogowej papki w blogosferze. Aby się utrzymać trzeba pisać, o czymkolwiek, o żyletkach Polsilver, o Habsburgach, o Madzi, prof. Środze i pośle Niesiołowskim. I trzeba się cieszyć jeśli blog nie składa się z jednego akapitu na dwie strony. Najważniejsze jest aby „istnieć” codziennie w blogosferze i mieć „właściwe” poglądy we właściwym czasie i miejscu. Reszta to tylko dodatki gdyż słuchacze zawsze się znajdą. I potwierdzą iż oni sami również tak myślą czyli wszystko jest w porządku gdyż mamy rację.
Pan Skalski jest dziennikarzem z wymierającego już pokolenia. Ostał się i miesza, od czasu do czasu, w zatęchłym bagienku blogosfery. Ma odwagę publikować również w salonie chociaż Jego prawdziwym matecznikiem jest Studio Opinii. Wielu znanych i popularnych blogierów i dziennikarzy zrezygnowało z pojawiania się w tym miejscu gdyż m.inn. nie mogli znieść fali debilizmu i inwektyw pojawiających się w komentarzach. Pan Skalski jeszcze publikuje nie przejmując się zbytnio poziomem pojawiających się na Jego blogu opinii. Można się od niego uczyć nie tylko techniki pisania tekstów ale także analizy i syntezy społecznych i politycznych wydarzeń. Bez emocjonalnego zacietrzewienia.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)