Lchlip Lchlip
705
BLOG

Czy homo może kochać?

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 37

 Związki partnerskie, homo czyli geje i lesbijki, masturbacja, celibat i LGBT. Pojęcia dawniej wymawiane nieśmiało i z zażenowaniem. W „dobrym towarzystwie” wyłączone z dyskusji. Ale to już przeszłość i za sprawą głownie propozycji dotyczących ustaw tzw. związków partnerskich coraz częściej pojawiające się w dyskusjach i coraz bardziej drobiazgowo rozpatrywane. To już nie są tematy tabu ograniczone wielowiekową tradycją milczenia a stają się narodowymi tematami dyskusji. Seksualność jest „hot” i nawet tak katolickie portale jak Fronda drobiazgowo rozpatrują jak geje to robią. Co prawda „oni” a nie „one” ale na tym portalu to właśnie przedstawiciele męskiego gatunku decydują o czym się pisze.

Tematy istniejące od początku świata zostały dopuszczone do publicznej dysputy. To przecież Rewolucja! Szczególnie jeżeli włączają się do niej przedstawiciele KK i co prawda z oporami ale wypowiadają się na ten temat. Ale czy jest tak naprawdę? Czy mówi się o tym wszystkim co odgrywa rolę w związkach partnerskich, stosunkach homoseksualnych i kościelnym celibacie? Czy jest to tylko potraktowanie tych tematów z uwzględnieniem jednego tylko czynnika a mianowicie seksualności? Niezmiernie istotnym instynkcie w przyrodzie ale przecież homo sapiens to jednak coś więcej? Wydawałoby się przynajmniej.

Związki homoseksualne. Dwóch mężczyzn, dwie kobiety. Czy łączy ich coś więcej niż tylko sypialniane igraszki? Czy można Po Prostu powiedzieć iż zakochują się w sobie i czują to samo co wszystkie inne heteroseksualne pary przeżywając to co nauczyliśmy się określać pojęciem „miłości”? Co nie zostało nigdy jednoznacznie i do końca zdefiniowane a co funkcjonuje w naszych odczuciach jako najważniejszy powód do „bycia razem”. Uczucia abstrakcyjne, nie poddające się racjonalizmowi a odwołujące się do sfery niezdefiniowanych emocji nie narażonych na empiryzm, doświadczenie i rozumowe wyjaśnienie. Znane przecież każdemu kto kiedykolwiek był zakochany.

Rewolucja obyczajowa to w potocznym rozumieniu łamanie przesądów, zabobonów i uprzedzeń. Poznawanie nieznanego, uwalnianie się lub zmienianie sposobów myślenia, próba zrozumienia czegoś innego i przyzwyczajanie się że nie wszystko zostało ustalone raz i na zawsze. Przyzwyczailiśmy się traktować odmienne od naszych sposoby zachowań odbiegające od tego co staramy się zdefiniować pojęciem: „norma” jako „złe”, nieakceptowane i niezgodne z wymyślonymi przez nas definicjami. Odrzucamy często „a priori” zachowania z których nie wyrośliśmy, nie wpojone nam z mlekiem matki. Jest to dla nas niewyobrażalne że można inaczej, że istnieje „inność” i ma takie same prawa bytu jak my z naszymi wyuczonymi zachowaniami. Inna religia, inna miłość, inna kultura – jakże często są z definicji gorsze od naszych pojęć. Tylko dlatego że nie jesteśmy w stanie pojąć z czego wyrosły, jakie czynniki wpływały na ich „inność” i co spowodowało ich ukształtowanie.

Miłość dwóch mężczyzn, kochanie się dwóch kobiet nie jest czymś do czego jesteśmy przyzwyczajeni. To nie mieści się przecież w głowie! To nienaturalne i grzeszne, to niemożliwe!

Ale właściwie dlaczego? Co sprawia iż dwie istoty ludzkie mogą czuć coś do siebie? Czy tylko prokreacja? Czy ona jest jedynym czynnikiem decydującym o naszym życiu? Czy w związku heteroseksualnym tylko i wyłącznie ona się liczy? Nie jest wymagane uczucie chęci bycia z sobą Po Prostu dlatego że się kogoś kocha?

Czy można kochać w związku homoseksualnym? Czy mężczyzna może kochać mężczyznę a kobieta kobietę? Czy jest to uczucie wyłącznie zarezerwowane dla osób przeciwnych płci? Czy miłość, to niezdefiniowane pojęcie popychające nas w ramiona drugiej osoby to tylko seksualność czy może także coś innego czego nie możemy sobie narzucić. Co się pojawia niezależnie od nas samych. Na co nie mamy wpływu i co nie poddaje się racjonalnym ocenom.

We wszystkich dyskusjach na temat homoseksualizmu temat „miłości” jest jeszcze tematem tabu. Nie poruszanym a przecież niezmiernie istotnym i będącym w zasadzie siłą napędową również tych związków. Szkoda iż dyskusje ich dotyczące nie podejmują tego tematu. A bez niego wszystkie polemiki będą ułomne i niepełne. Starałem się swoim dzisiejszym blogowym tekstem wypełnić tą lukę.

 

Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Polityka