Lchlip Lchlip
566
BLOG

Staniszkis określa granicę porażek dla Prezesa PiS’u

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 4

 Wywiad znanej sociolożki w Rzepie nie pozostawia złudzeń: Jej cierpliwość z Jarosławem Kaczyńskim jest na ukończeniu, może On przegrać jeszcze tylko raz i następnie zostać honorowym prezesem. Powinien zabrać ze sobą na emeryturę obecne partyjne władze i pozwolić na generacyjną odnowę skostniałego PiS’u. Szansę w uniknięciu porażki widzi jednocześnie w wyciągnięciu ręki do zgody do wyrzuconych z partii byłych pisowskich tuzów m.in. Kowala, Dorna i Ziobry.

 Pani Staniszkis jest nie pierwszą ale i na pewno nie ostatnią sympatyzantką Prawa i Sprawiedliwości otwarcie manifestującą swoje zniecierpliwienie prowadzonym kursem opozycyjnej partii. Premier techniczny i przegłosowane wotum nieufności dla rządu również nie cieszą się Jej poparciem i uważa je za błędne rozwiązania w próbie dojścia do władzy. Propozycję byłej pisowskiej posłanki Beaty Kempy o złożeniu wniosku o samorozwiązanie Sejmu uznaje za lepsze rozwiązanie niż kolejne propozycje z niezbyt przemyślanymi rozwiązaniami grona ekspertów profesora  Glińskiego a wystąpienia posłanki Pawłowicz doczekują się surowej krytyki i oskarżenia o przejście przez nią w przeszłości głębokiego urazu emocjonalnego.

 Zarzuty i porady nie pozostawiające wątpliwości: Kaczyński nie radzi sobie ze swoją partią, wytycza niewłaściwe strategiczne linie i popełnia taktyczne błędy w kierowaniu sejmowym zespołem posłów. Pani socjolog nie owija już w bawełnę i nie daje zbyt wiele kredytu swojemu dawnemu idolowi. Zdaje się wyraźnie mówić: PiS tak ale w nowej formie, z nowymi ludźmi, nowymi, zmodyfikowanymi politycznymi planami i dobrze przygotowaną ofertą programową i bez obecnego Prezesa. Słowa bardzo mocne jak na zawsze lojalnego, wieloletniego politycznego sojusznika i niezbyt przyjemne żeby nie powiedzieć porażające dla wiernych sympatyków Prezesa.

 Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje przebudowy – oto najważniejszy i coraz częściej pojawiający się wniosek wynikający z wypowiedzi przeciwników, ale jak widać z powyższego nie tylko, lidera opozycji. Od roku 2007 głosy te, powoli przybierające na wadze po każdej wyborczej porażce, zaczynają dominować podsycane brakiem jakichkolwiek sukcesów. Sama wiara zaczyna być niewystarczającym paliwem dla wiernego tłumu akolitów. Oni jeszcze mogą się samooszukiwać bo cóż innego im pozostaje, gwiazda nieustraszonego obrońcy interesów prawdziwych Polaków dla nich nigdy nie zblaknie. Ale brak nowych impulsów dla potencjalnych wyborców mających powoli dość tuskowych rządów jest zabójcza, dla skostniałej pod twardą ręką Prezesa, partii.

 Złota klatka partyjnych struktur stworzona dla żywiących się wewnątrzpartyjnymi synekurami działaczy i posłów staje się coraz bardziej widocznym obciążeniem w walce o stanie się rzeczywiście prężną i nowoczesną partią polityczną. Młodzi nie mają szans dojścia do głosu, władza prezesa decydującego o zapewnieniu sobie jak najsilniejszej pozycji w partyjnym statucie z góry wyklucza możliwość demokratycznych zmian, partyjne bonzy nie są w stanie popisać się jakimikolwiek propozycjami koniecznych, państwowych reform i trzeba powoływać „niezależnych” ekspertów wykonujących konieczną myślową pracę potrzebną do zaproponowania programu naprawy państwa.

 Prawo i Sprawiedliwość pozbyło się wielu zdolnych i zaangażowanych współpracowników, ludzi działających w kanapowych partiach na obrzeżu realnej polityki. Czy ktoś jeszcze pamięta Marka Jurka? Słuch o nim zaginął. A po nim odeszło wielu innych. Dlaczego? Powód był bardzo prosty: występowali, w ten czy inny sposób, przeciwko władzy Prezesa. Jakie konkretne korzyści to przyniosło? Nie wiem kto umiałby je zdefiniować. Jarosław Kaczyński nie od dzisiaj udowadnia niemożność współpracy z kimkolwiek. Ostatnie głosowanie w Sejmie nad wotum nieufności było bardzo jaskrawym przykładem jak PiS jest osamotniony. Osiągnął jeden niewątpliwy „sukces”: zjednoczył wszystkie partie opozycyjne, poza PiS’em, przeciwko sobie.

 Polityczna sytuacja w Polsce a głównie kryzys finansowy i ekonomiczny jest niezwykle sprzyjająca dla zdobywania poparcia dla opozycji. Pomimo to nie przekłada się to znacząco na wzrost popularności PiS’u. Partia nie wie co robić aby pchnąć sondaże w górę i pokazać jak bardzo jest gotowa do przejęcia władzy. Musi poprzestać na z góry wkalkulowane porażki. Jest dobrze jak jest a za dwa i pół roku będzie jeszcze lepiej.

Jarosław Kaczyński nie odda władzy. Tusk może spać spokojnie.

 

Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka