Sejmowy ZP ds. katastrofy smoleńskiej handluje raportami ze swoich prac. Prywatne wydawnictwo, rodzinnie powiązane z wydawcą GazPolu, otrzymało wyłączność na publikację kolejnego raportu. Wydawca „Rejtan Sp z o.o” pobiera opłatę 30,- zł za możliwość zapoznania się z pracami społecznego zespołu parlamentarnego. Społeczna praca – prywatny zysk, jak to jest możliwe?
Zarzut odnoszenia zysku finansowego na tak drażliwym temacie jakim jest katastrofa smoleńska jest poważny. Ważniejszym i dużo bardziej bulwersującym jest fakt nie upublicznienia wyników prac zespołu mającego za zadanie podawanie do wiadomości publicznej wszystkich niejasności dotyczących straszliwej katastrofy. Od czasu do czasu dowiadujemy się na konferencjach prasowych lub w wywiadach z panem Macierewiczem wybranych szczegółów dotyczących prac zespołu. Są to przeważnie niezmiernie bulwersujące zagadnienia dotyczące smoleńskiej katastrofy tak jak np. ostatnio zaprezentowane „dowody” o przeżyciu trzech ofiar w Smoleńsku. W dwóch raportach o nich nie wspomniano, nie wiadomo z jakich powodów ale nie są to, jak sugerowano, „fakty” odkryte dopiero po 3 latach. Nie zajmowali się nimi eksperci zatrudnieni przez zespół parlamentarny a do ich ujawnienia nie były potrzebne programy komputerowe. Wiadomo o tych „plotkach” od samego początku czyli od ponad 3 lat.
Pierwszy raport zespołu Macierewicza był krótko osiągalny w wydaniu internetowym. Później zniknął i do dnia dzisiejszego nie jest dostępny dla szerokiej publiczności. Drugi raport dostępny jest również tylko dla płacących. Nie mieści się w głowie iż Zespół Parlamentarny powołany do wyjaśniania smoleńskiej katastrofy nie umieścił wyniku swoich prac w internecie. Ileż to portali, bardziej lub mniej niezależnych, ileż prywatnych osób chciałoby zaprezentować na swoich stronach wyniki i konkluzje zespołu zbierającego i analizującego wszystkie dostępne dane dotyczące śmierci 96 osób. Raportu nie ma nawet na stronach PiS’u nie wspominając o stronie internetowej samego zespołu, która Po Prostu nie istnieje.
W przestrzeni publicznej raportu nie ma. Nie istnieje, nie wolno go opublikować, gdyż nie pozwalają na to interesy pana Ryszarda Gitisa dysponującego wyłącznością. I każącego sobie za to płacić. Czyż określenie „interes smoleński” jest tutaj nie na miejscu? Jest nieodpowiednie i nie oddaje istoty zagadnienia?
Dlaczego spółka „Rejtan” mogła wydać publikację ZP Macierewicza? Dlaczego ona a nie dziesiątki innych prawdopodobnie zainteresowanych możliwym zyskiem? Czy rozpisane przetarg dla chętnych wydawców? Dyskutowano o cenie i sposobach rozpowszechniania? Podpisano przecież jakąś umowę, kto z kim? Zawiera ona „tajną” klauzulę” w której pan Macierewicz zobowiązuje się do „utajnienie” raportu i nierozprzestrzeniania go w sieci? Do nie narażania wydawcy na możliwe straty?
Na salonie24 nikt nie jest zainteresowany raportem. Jest tylu zwolenników teorii pana Macierewicza ale żaden z nich nie upomina się o swoje prawa do zapoznania się z rezultatami prac zespołu. Nie interesuje ich co zawiera, jakie zdjęcia prezentuje, jakie braki, przekłamania, uchybienia i przemilczenia stwierdza. Cisza jak makiem zasiał. Katastrofa smoleńska, dochodzenie do prawdy jest tylko dobra na konferencje prasowe i prezentację wybranych fragmentów dostępnych w jednej interpretacji: pana Macierewicza. Dyskusja z jego teoriami jest niepożądana
Działania mające ukryć rozpowszechnianie zawartości obu raportów są skandaliczne i niezrozumiałe. Można je tylko zrozumieć w aspektach prywatnych zysków lub mataczenia w przy próbach publicznego ujawnienia treści prac zespołu. I dopiero wtedy można zadać podstawowe pytanie: kto uniemożliwia opublikowanie w internecie obu smoleńskich raportów?



Komentarze
Pokaż komentarze (20)