Sympatycy PiS’u się cieszą. I słusznie. Wygrana jest wygraną i pan Piecha został senatorem. O to przecież chodziło i cel został zrealizowany. Zaangażowane środki osobowe, finansowe i ambicjonalne przyniosły zamierzony rezultat. Można teraz powiedzieć iż partia Kaczyńskiego to nie tylko same porażki. Prawie 8 tysięcy osób głosowało na kandydata PiS’u.
Prawo i Sprawiedliwość od dłuższego już czasu prowadziło kampanię wyborczą. Jarosław Kaczyński przewodził swoim partyjnym kolegom w lansowaniu pana Piechy na fotel w Senacie. Śmietanka PiS’u zjechała do Rybnika i wspólnie organizowano spotkania, wiece, przechadzki po mieście i dyskusje z mieszkańcami. Rezultat został osiągnięty i nieco ponad 3% wyborców przekonało się do pisowskiego kandydata i oddało na niego swój głos. Prezes może mówić o zwycięstwie.
Pan Piecha znika ze sceny politycznej. Postać znana, lubiana i ceniona nie tylko przez pisowców. Zasiądzie w Senacie a to oznacza iż nie będzie kandydatem ani w wyborach do PE ani do Sejmu. PiS traci jedną z najbardziej wyrazistych postaci zdolnych do odgrywania funkcji „wyborczej lokomotywy”. Rybnik zdobyty ale co z pozostałą Polską? Będą inni, lepsi, bardziej przemawiający do wyobraźni wyborców? Zdołają zapewnić równie łatwe zwycięstwa na krajowej i europejskiej niwie? Będą zdolni do przekroczenia 28% poparcia zdobytego przez znanego polityka?
Bloger Bodakowski nazwał zwycięstwo w Rybniku pyrrusowym. Okupionym dużym nakładem sił niewspółmiernych do rezultatu jakim jest niezbyt znaczące miejsce w Senacie. Ale przecież PiS’owi nie chodziło o pojedynczy fotel w driej Izbie parlamentu. To miała być demonstracja siły i zwartych szeregów, mobilizacja swojego elektoratu i pokazanie iż marzenia o zdobyciu większości w następnych wyborach to nie tylko mrzonki lecz realna możliwość. Pokazanie iż PiS tylko poprzez medialną zmowę nie uzyskuje wyników na jakie zasługuje a wyborcy przy odpowiedniej reklamie, przy urnach wyborczych pokażą masowe poparcie dla partii Kaczyńskiego i tym samym udowodnią siłę opozycji. Tej której niesłusznie odmawia się przejęcia sterów rządów w swoje ręce.
Czy można wyciągnąć takie wnioski z pisowskiego zwycięstwa w Rybniku? Czy PiS potrafił zmobilizować niedowiarków i wahających się aby oddali swoje głosy na Piechę? Czy potrafił namówić zwolenników PO aby głosowali na kandydata tej partii?
W wyborach do Sejmu w roku 2011 w Rybniku ma posłów PiS’u głosowało ponad 29% (ponad 13 tysięcy) wyborców a na pana Piechę ponad 9,5 tysiąca osób. Procentowy wynik prawie identyczny jak w ubiegłą niedzielę ale mniej oddanych głosów na pana Piechę niż 2 lata temu. Czy można nazwać to sukcesem?
Pokazane cyfry demonstrują jedno wyraźne zjawisko: potencjalni wyborcy „olewają” regionalne wybory ale nie PiS nie korzysta na niskiej frekwencji wyborczej. Przy całkowitej pasywności PO przy promowaniu swojego kandydata i zaangażowaniu wszelkich, dostępnych środków przez PiS do promocji pana Piechy wyniki niedzielnych wyborów nie pokazują jakiejkolwiek zmiany preferencji wyborczych. Jak było tak i pozostało. Prawo i Sprawiedliwość nie zdobywa nowych głosów.
Nie wiem jakie są wewnętrzne nastroje w partii Prezesa. Na zewnątrz oczywiście demonstrowana jest radość ze zwycięstwa gdyż nie może być inaczej. Ale wydaje się iż analitycy wyborczy w Prawie i Sprawiedliwości mają ciężki orzech do zgryzienia. Jak to jest możliwe aby przy całkowitej mobilizacj partyjnego aparatu do pokazania siły i żywotności pisowskich idei końcowy rezultat był tak mizerny? Gdzie są Ci nowi wyborcy z krajowych sondaży? Dlaczego się nie pokazują w rybnickim okręgu i dlaczego nie demonstrują wzrastającego poparcia? Czy można te wyniki przetransponować na krajowe tendencje?
Zwycięstwo w Rybniku ale wiele pytań dla pisowskich sympatyków. Na razie bez odpowiedzi. Czas pokaże czy okażą się na tyle istotne aby głowić się nad odpowiedziami. Fotel dla pana Piechy zapewniony.



Komentarze
Pokaż komentarze (143)