PiS – winna, PO – niewinna. Proste jak drut trzymający popękaną donicę. Przynależność lub sympatie polityczne decydujące przy przekonaniu o winie czyli tak zwana klasowa sprawiedliwość. Brakuje tylko referendum aby lud się jeszcze wypowiedział a wtedy cysorz będzie wiedział czy kciuk w dół opuścić czy miłosiernie w górę podnieść. A na razie tłumy mają rozrywkę w udowadnianiu, że druga strona nie ma racji.
Wydawało się iż sprawa jest stosunkowo prosta. Apelacja, niedozwolone metody CBA i winna przestępstwa korupcji uniewinniona od zarzutów i kary. Ale jak się okazuje instytucja zwalczająca i ścigająca m.in. dawanie i branie łapówek może zakładać nielegalne podsłuchy, namawiać do przestępstwa, prowadzić akcje inwigilacyjne i „produkować” dokumenty urzędowe czyli je fałszować i jest to zgodne z polskim prawem. Mówi ono przecież iż „nawet jeśliby one(czyli dowody) zostały zebrane w sposób nielegalny, to w Polsce zasada ta nie obowiązuje. W Polsce obowiązuje zasada dążenia do prawdy materialnej t.zn.: nieważne jak się dowody uzyskało lecz jakie one są.”
Miał rację sędzia SA czy jej nie miał? Powołał się przecież w orzeczeniu na art. 2 polskiej konstytucji a mianowicie:„RP jest demokratycznym państwem prawnym” a to wykluczałoby z definicji nieprawnie uzyskane dowody jakimi jest podsłuch bez pozwolenia, fałszowanie podpisu burmistrza lub podjęcie akcji CBA przeciwko osobie niepodejrzanej o popełnienie przestępstwa. Bo przecież Sawicka czyn karalny popełniła dopiero po namówieniu jej do tego przez agenta Tomka i wzięciu „państwowej” łapówki z jego rąk.
Państwo a właściwie instytucja powołana do zwalczania przestępczości namawia do korupcji, „testuje” swoich obywateli, wybiórczo wybranych na podstawie politycznych kryteriów i nie należących do przestępczych organizacji, do popełnienia czynów karalnych. Zgodne z polskim prawem? Na pewno z jego literą (jak powyżej podałem) ale czy również z jego „duchem”? Czy można się zgodzić z zasadą iż WSZYSCY JESTEŚMY PODEJRZANI i wszyscy możemy popełnić takie czy inne przestępstwo namawiani do tego przez państwowych agentów, co uzasadniałoby podjęcie akcji CBA przeciwko nam? Do tego się sprowadza istota zagadnienia i to wywołuje moje największe wątpliwości.
Organizowanie zaplanowanych akcji prowokacyjnych przeciwko swoim obywatelom było jednym z koronnych działań komunistycznych reżimów. PROWOKACJA – to słowo złamało wiele osób w PRL’u. Władze stosowały je w wyrafinowany sposób i osiągały dobre rezultaty w zwalczaniu swoich przeciwników. Do dzisiaj borykamy się z następstwami takich poczynań analizując akta IPN w sprawach byłych agentów. Czy casus Sawickiej można do tego porównywać? Bo to że jej sprawa miała i ma podtekst polityczny nie ulega raczej wątpliwości. Nie chciałbym iść tak daleko w swoich rozważaniach lecz paralele nasuwają się nieodparcie. Zgodnie z prawem czy wbrew jego „duchowi”?
Zawsze wydawało mi się iż w polskim prawie obowiązują te same zasady jak i w amerykańskim czyli nielegalne lub niezgodne z regułami zasady uzyskania dowodów procesowych nie mogą być użyte w sądowych rozprawach. Jak się okazuje pomyliłem się. Państwo ma prawo podsłuchiwać n.p. moje rozmowy telefoniczne gdyż jestem potencjalnym przestępcą czyli mogę je popełnić. Może również zainscenizować wobec mnie prowokację i zbadać czy jestem odporny na korupcyjne namowy. Może użyć do tego agentki „Ewy” zapraszającej mnie na kolację do Hiltona i czule się do mnie przytulającejJ. Czy jednak nie może gdyż nie należę do politycznego establishemtu?
Mam wątpliwości. Postępowanie zgodnie z prawem czy nie. Skazanie czy uniewinnienie? Mam nadzieję iż w sprawie Sawickiej złożona zostanie kasacja. Prawne wątpliwości powinny zostać wyjaśnione przez Sąd Najwyższy gdyż dotykają podstawowych zasad działania demokratycznego państwa.



Komentarze
Pokaż komentarze (136)