Lchlip Lchlip
485
BLOG

Demistyfikacja

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 7

 Czy poszukiwanie prawdy to wybiórczość? Uznawanie faktów wygodnych a omijanie tych psujących postawiony sobie obraz? Niedostrzeganie oczywistych oczywistości ale podkreślanie wypunktowanych tez zgodnych z głęboko zakorzenionymi poglądami? Utwierdzanie się w swoich teoriach odrzucając nie pasujące do układanki części puzzle?

Pani Jankowska w swojej replice na list Krzysztofa W. Kasprzyka ujawnia swoje stanowisko na temat smoleńskiej katastrofy. Sugeruje iż tenże odbiera Jej prawo do własnego zdania zadając Jej pytania oraz dziwiąc się niekonsekwencjom zaprezentowanym w telewizyjnym wystąpieniu. Wyrzuca autorowi list „polityczne zaangażowanie” co wydaje się argumentem dosyć rozrywkowym, przynajmniej dla tych śledzących Jej polityczne opinie na swoim blogowisku. We własnej opinii jest „niezależna” w swoich poglądach co doskonale pasuje do podobnej opinii niemałej rzeszy dziennikarzy publikujących w tzw. prawicowej prasie a co sprowadza się do stwierdzenia iż posiada się antytuskowe poglądy.

Była przewodnicząca Rady Programowej TVP oznajmia iż kompletnie ją nie interesują wypowiedzi i poglądy pana Macierewicza i Brudzińskiego chociaż właśnie o tym pisze list pan Kasprzyk. Omija szerokim łukiem postawione pytania o propagandę, szyderstwa i szydzenia. Nie chce porównywać wypowiedzi Laska i Macierewicza, nie interesują ją „wątpliwe tezy” gdyż nauka je zweryfikuje. Ona nie musi i nie chce się na ten temat wypowiadać. Ale właściwie dlaczego nie? Czyż nie należało by oczekiwać od niezależnej publicystki iż wypowie się na temat szeregu teorii zaprezentowanych przez prace tak ważnego zespołu do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej?

Pani Jankowska stara się, jak pisze, mieć „stosunek poznawczy do problemu” ale jak można to osiągnąć jeżeli „analizuje się tylko teksty Laska” a nie również sejmowej komisji? Jak można oceniać intencje nie odnosząc się do wypowiedzi czy też ujawnianych faktów manipulacji opinią publiczną przez pana Macierewicza jeżeli nie wyraża się chęci do analizy całego materiału poznawczego? Czy można mieć na ten temat obiektywny pogląd i uważać się za niezależną wyrazicielkę deklarującą poznanie „prawdy”?

Tekst pani Jankowskiej jest typowy dla prawicowych publicystów starających się prezentować swoje opinie w aureoli niezależności. Niewygodne fakty, idiotyczne wypowiedzi, manipulowanie faktami i opinią publiczną ze strony głownie Macierewicza są starannie pomijane i nie przywiązuje się do nich wagi. Och, każdy przecież ma prawo do formułowania hipotez, nawet najbardziej absurdalnych. Każdy również może przecież powiedzieć iż uniwersytet w Maryland zajmuje się „rozwikłaniem katastrofy smoleńskiej” i spokojnie czekać na dementi profesora tej amerykańskiej uczelni. Pani Jankowskiej tego typu wypowiedzi nie interesują i nie przywiązuje do nich jakiejkolwiek wagi. Nic Jej nie mówią a urabianie i manipulacja opinią publiczną nie leży w strefie Jej zainteresowań. Chyba tylko jeżeli dotyczy wypowiedzi pana Laska.

Dzisiejszy tekst naszej nocnej blogerki jest jednym z wielu pokazujących jak bardzo trudno oderwać się od politycznych przekonań przy analizowaniu faktów dotyczących katastrofy smoleńskiej. Ukazywanie niedociągnięć komisji Millera TAK, mówienie o niedociągnięciach czy Po Prostu manipulacjach zespołu Macierewicza NIE. Przyjmowanie dwóch miar i przekonanie iż jest to oczywiste, słuszne i wiarygodne. Ukrywanie czy omijanie niewygodnych informacji nie jest domeną tylko rządowych osobistości. Ta „przypadłość” rozkłada się równo na obie strony politycznego konfliktu. I każda z nich uważa iż ma rację. Obie próbują rozgrywać opinię publiczną czyli nas wszystkich na swój sposób. I przekonywać iż działa się w imię wyższych celów czyli tzw. „prawdy”.

 

Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka