b-Lech-blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
8 obserwujących
414 notek
119k odsłon
133 odsłony

Przypowiastka o życiu i śmierci

umierajaca-gaska-oswaja-smierc-bajka-terapeutyczna-oczami-lingwisty_ihX
umierajaca-gaska-oswaja-smierc-bajka-terapeutyczna-oczami-lingwisty_ihX
Wykop Skomentuj

                                                                                 image

LechGalicki                                     fot. bajka-terapeutyczna-oczami-lingwisty

   

   Maciej zawsze, gdy dowiadywał się, że śmierć w wypadkach wielkich, takich nie do pojęcia, zabiera ze sobą mnogość istnień ludzkich kiwał siwą głową zrezygnowany, bezradny i wściekły krzycząc: "A czy Bóg zasnął w swojej wszechmocy i miłosierdziu swoim?!"
  Maciej, gdy usłyszał, że na świecie wybuchła kolejna wojna krwawa - podczas której bezsensownie ginęli ludzie, a przede wszystkim dzieci niewinne i kobiety urodziwe jak pączki wiosennych kwiatów, których strzały snajperów i wybuchy min zdradliwych zmieniały w ziemiste trupy -marszczył krzaczaste brwi i mruczał pod nosem pretensje swoje wielkie do pana Boga. Albo, gdy przeczytał w gazecie, iż olbrzymi samolot z dziewięćdziesioma sześcioma osobami zacnymi, które pielgrzymowały aby oddać cześć pomordowanym rodakom w ludobójczym akcie przez barbarzyńców - runął na ziemię, jak uderzona piorunem gałąz drzewa, kiwał zrezygnowany siwą głową i krzyczał rozjuszony: "A czy Bóg wtedy zasnął?!". I rozpaczał w swej duszy: Dlaczego pan Bóg wszechmogący nie odzywa się w przypadkach takich gromkim, jak ziemi trzęsienie głosem zza chmur ołowianych: Ludzie przestańcie się zabijać! Czemu siły nadprzyrodzone Stwórcy Świata nie ochroniły samolotu... Przecież On mógłby, nie ma Odeń silniejszego na świecie naszym powszednim.

  Maciej myślał: śmierć jest straszna - obejmuje ciało w czasie odpowiednim dla wszystkich ludzi na świecie swą bladością, zesztywnieniem i trupią niemocą. Potem ziemią zasypią, krzyż postawią i koniec. Mówią, że to początek poranka życia wiecznego w innym świecie. Królestwie nie z tego świata. Ale kto to Maciejowi potwierdzi? Kto to Maciejowi rozgoryczonemu zrządzeniami losu pokaże. Nikt. Dlatego miał Maciej ogromną pretensję do Boga o brak ochrony miłosiernej nad wszystkimi, którzy przedwcześnie ginęli w wojnach brutalnych, zamachach wyrafinowanych, w wypadkach tragicznych, od chorób nieuleczlnych... I niech nikt mu nie mówi, że wobec każdego człowieka Bóg W Trójcy Jedyny, a to: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty - Wielkość nad Wielkościami i Absolut najdoskonalszy w miłowaniu, ma wobec każdego człowieka plan dokładny i bezwzględny. I tak często śmierć niosący w kwiecie wieku, albo jego sile.

  Nadszedł dzień, gdy dowiedział się Maciej, że jego syn jedyny zginął w wypadku samochodowym. Nie mógł nawet spojrzeć w oczy ojcu swoim wzrokiem gasnącym." Po co ta ofiara straszna?"- krzyczał Maciej zrozpaczony. " Boga nie ma!"- zawodził jak zwierz raniony i wygrażał pięścią niebu.

  Nie widział już Maciej dla siebie sensu życia. Przywiązał do gałęzi sznur konopny, a na jego drugim końcu skręcił pętlę. Już sam chciał, aby jego ciało zbladło, zesztywniało i niemocą trupią zaszło. A dusza? Nieśmiertelna dusza. Co tam dusza, skoro Bóg zasnął i Go nie widać! Ustawił kamień polny. Stał na nim, pętla śmiertelna spływała z pęczniejącej wiosennymi sokami jabłoni i otaczała skwapliwie szyję mężczyzny. Mężczyzna jeszcze raz spojrzał na wiosenne, kwietniowe, bez jednej chmurki niebo. " Ach, szkoda rannych zórz będzie" - westchnął. " A czy pamiętasz o Niedzieli Palmowej?"- zaszumiały bazie. " A o męce i drodze krzyżowej Jezusa z Nazaretu?" - sypnęła wymówką polna droga. " A o Krzyżu? - zaskrzypiał krzyż na rozstajach dróg..." A Wielkanoc tuż, tuż i gdzie ciebie znajdzie?"- zabębniły krople wiosennego deszczu. "A o życiu, które ciągle się rodzi na ziemi i w niebie trwa zapomnisz?".

  Już kamień pod nogami Macieja się ruszył. Zaraz nieszczęsny człowiek na żywym drzewie ducha wyzionie. Nagle grom z jasnego nieba prosto w jabłoń uderzył, jak ostrzem miecza odciął gałąz z pętlą i Maciej wpadł wprost w objęcia pachnącej ziemi. "Plan to, czy gniew Boży?" - zapytał zdumiony. "Nie, to wszystkie poranki świata naszego powszedniego wstawiły się za tobą u Światła Wiecznego" - szepnął przechodzący obok anioł stukający schodzonymi kaloszami szczęścia i strzepnął skrzydłem spracowanym z Maciejowej głowy ostatnie wątpliwości.

                                                                                                                      image

Kadr z filmu COCO

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale