Jakże inaczej zacząć, niż tylko bić się w pierś i rumieńcem wstydu się oblać, że dowiedziałem się, a może lepiej: zdałem sobie sprawę, że ja katolik wiem o Jezusie Chrystusie, Panu moim i Bogu moim tak niewiele, właściwie tylko to co uczono na lekcjach katechizmu. I to wszystko, no może, w międzyczasie, czytałem Iana Wilsona książkę o Całunie Turyńskim i inne tej podobne. Postać Jezusa fascynowała mnie od dziecka. Nigdy nie straciłem wiary. Syn Człowieczy był, jest, będzie w moim sercu, może niezbyt zgrabnie to wyrażę, personifikacją Bożego Miłosierdzia, Bogiem ogołoconym ze swej potęgi absolutnej, narodzonym w ubogiej stajence, z Niepokalanej Maryi Panny, nauczał, On - Droga, Prawda, Życie, zdradzony przez Judasza, umęczony, umarł na Krzyżu, zbawił ludzkość, zmartwychwstał, powróci. Piszę tak prosto, bezrefleksyjnie, bo wstyd i złość mnie ogarnia na siebie samego, chrześcijanina i katolika, który niezmiernie i niezmiennie kocha Jezusa Chrystusa, natomiast okazało się, że moja wiedza o Nim, na miarę ludzką, jest licha. A to przecież Pan mój i Bóg mój. Niepojęte. Wierzę, że nie sam postanowiłem nadrobić zaległości. Na początku przeczytałem Tomasza a Kempis O naśladowaniu Chrystusa. Nie jedną stronę, tak jak się trafi. Całą książkę. Unosiłem się w radości kontemplowania każdego tekstu. Już bylem na początku szczęścia mentalnego, intelektualnego, w Jezusie Chrystusie. Potem inne książki, biografia Maksymiliana Kolbego, fragmentami: Pamięć i Tożsamość Jana Pawla II etc.
Niezwykle zainteresowała mnie arcyciekawa, świetnie napisana Jezus , Jamesa Martina SJ. Potem książka Lee Strobela, dziennikarza śledczego Chicago Tribune: Sprawa Chrystusa. Tak, tego szukałem.
Bóg. Nasz Pan. Jezus Chrystus. Osoba i Życie autorstwa Romano Guardiniego(1885- 1968) , niemiecki kapłan, czystej wody artysta słowa pisanego ( czytałem - wiem), autorytet w jednym poziomie najwyższym z takimi tuzami jak: Karl Rahner, czy Benedykt XVI. Proszę wierzyć, te książkę cudowną pod każdym: teologicznym, literackim i po prostu radości jasnego odbioru wszelkich, wielokrotnie zdumiewających prawd o Panu naszym i Bogu naszym, Jezusie Chrystusie. Ziemska biografia Syna Człowieczego. Nie będę silił się na opisanie tego wspaniałego dzieła. Trzeba je przeczytać. 648 stron zapisanych dużą czcionka. Dużo? Zbyt mało. Starczy, aby się zamyślić, tak dociekliwie, z empatią, miłością nad naszym Odkupicielem. Jego wędrówką na ziemi i jej celem, jakże wielkimi cierpieniami, ale też samotnością Jezus Chrystus opłacał, to co nam dawał. Nigdy, nikt - tylko On. Jezus. Śpiewali kiedyś: Jezus Chrystus superstar. Zaś On Wszechświatem Miłosierdzia był, jest i będzie.
Wielka to opowieść o Synu Bożym. Jezusie Chrystusie. Osobie i Życiu. Niepowtarzalna. Zrozumiała. Odkrywcza.
Romano Guardiniemu, autorowi, za ten Skarb: Bóg zapłać. Jest za co.Mało powiedziane. Przeczytaj Czytelniku i dołącz z podziękowaniem. Za nadrobienie zaległości w wiedzy o Osobie i Życiu Jezusa Chrystusa. To był mój problem.
Lech Galicki
Tytuł: Bóg. Nasz Pan Jezus Chrystus. Osoba i życie
Autor: Guardini Romano
Tłumaczenie: Zychowicz Juliusz
Wydawnictwo: Fronda
Język wydania: polski
Język oryginału: niemiecki
Liczba stron: 648
Numer wydania: I
Data premiery: 2018




Komentarze
Pokaż komentarze