Wspomnienie pozytywne z DKiPZS: 16 maja 2016
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie i stół z powyłamywanymi nogami , czyli gry słowne , wyliczanki – przednia zabawa ze słowem mówionym .Te zabawy ze słowem mówionym rozpoczęły się 10 maja 2016 roku o godzinie 11.00 na tzw. nieoficjalnie „Słowiczym Placu” przy głównym wejściu do DPS* Dom Kombatanta i Pioniera Ziemi Szczecińskiej *: ul. Eugeniusza Romera 21 -29 w Szczecinie – nazwa stąd, że właśnie tam od dłuższego czasu, gdy jest ładna pogoda mieszkańcy: osoby starsze i niepełnosprawne wyśpiewują swoje trele typu „ Marianna”, czy też „Zakochałam się w Szczecinie”. Tym razem, w ramach autorskiego programu, a na dodatek, w „ pięknych warunkach przyrody” społeczność DPS-u zajęła się swoistymi grami słowem na wszystkich możliwych płaszczyznach: wyliczanki, recytacje trudnych do wymówienia zdań, logiczne kończenie polskich powiedzeń, wymyślanie przymiotników do niepełnych zdań, słowne krzyżówki, a nawet śpiewanie abstrakcyjno-groteskowych historyjek: „ Wpadł pies do kuchni, porwał mięsa ćwierć, a jeden kucharz głupi zarąbał go na śmierć(..)”. Jeżeli ktoś myśli, że to proste, choć zabawne, owe treningi słowne, to się bardzo myli. Terapia słowem, logopedyczne zabawy motywują uczestników do najlepszego wywiązywania się z zadań postawionych przez osobę prowadzącą zajęcia ( w tym przypadku moderatora kulturalno – oświatowego), a także wyzwalają w grupie chęć rywalizowania i wzbudzają szczerą radość i solidarność , gdy ktoś w sposób doprawdy komiczny, lecz „ sportowy” mocuje się ze słownym zadaniem. Prowadzący te zajęcia moderator k-o i osoby postronne zaobserwowali niezwykle pozytywne zachowania uczestników tego typu terapii ze słowem na pierwszym planie: radość, niewymuszony śmiech, zdrową konkurencję, chęć prawidłowego wykonania poleceń. Od najdawniejszych czasów prawie każdą ruchową zabawę zespołową poprzedzały tzw. wyliczanki. Większość ich była prawdopodobnie kiedyś śpiewem. Obecnie teksty wyliczanek uczestnicy prawie zawsze skandują. Wspólną cechą wyliczanek jest prezentowanie humorystycznych, rymowanych tekstów z akcentowaniem pierwszej sylaby: „Pstra kokoszka, pstra/Pstry ogonek ma/Poleciała do paproci/Wygrzebała troje dzieci, I troje ich ma „. Panie Lucyna, Stanisława, Maria, Eunika i wielu, wielu innych uczestników z Segmentów : przede wszystkim - B, C znakomicie wywiązały się ze swoich zadań i już czekają na kolejne potyczki z polską mową.” (…) Bo Polacy nie gęsi i swój język mają (…)”.
– Jan Brzechwa ”CHRZĄSZCZ”
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
I Szczebrzeszyn z tego słynie.
Wół go pyta: ”Panie chrząszczu,
Po co pan tak brzęczy w gąszczu?”
”Jak to – po co? To jest praca,
Każda praca się opłaca.”
”A cóż za to Pan dostaje?”
”Też pytanie! Wszystkie gaje,
Wszystkie trzciny po wsze czasy,
Łąki, pola oraz lasy,
Nawet rzeczki, nawet zdroje,
Wszystko to jest właśnie moje!”
I Aneks: Wspomnienie negatywne:
Ulica
Lech Galicki
Nie!mowa
Ulica: Mowo polska, o ty co nad poziomy wzbita, jako trzeba cie cenić tylko ten objawi,
kto dzień po dniu wciąż słyszy jakeś w twarz jest bita, i jak Polak z lubością język swój plugawi,
mowo polska, tys jak szelest skrzypu, jak liść szusujący w jesiennym opadaniu,
perełek w tobie trzosy z uniesień wysypu, i wieczna cisza krzyczy w wietrznym w polu łkaniu,
chrząszcz brzmi w trzcinie w tej krainie, z powyłamywanymi nogami stół, czas jak zaszczuta rzeka płynie,
zębów szkliwie szczerzy wół.
Cielę i wiekowy byk przeklina, chamstwu stop w mowie i trawie! Nasza bardzo wielka wina,
w Pacanowie i w Warszawie. Wierzcie jest się czego bać, gdy w krew wejdzie: kurwa mać
II Aneks:
Zagranica
Na ulicach poza granicami Polski ( tzw. Zachód) rodacy przechodzą zadziwiająca konwersacyjną metamorfozę. Milkną. Języka obcego nie znają. Języka polskiego się ( szczególnie w Niemczech) wstydzą. Przykre i wstydliwe. Pozytywne jedynie ze względu na odejście od nawyku notorycznego używania wulgaryzmów lub wyciszenie przeklinania.
(gal)





Komentarze
Pokaż komentarze (1)