b-Lech-blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
7 obserwujących
358 notek
98k odsłon
133 odsłony

Ja, konferansjerka

Maria M. Wołoszczuk - siedzi czwarta od lewej strony - konferansjerka.
Maria M. Wołoszczuk - siedzi czwarta od lewej strony - konferansjerka.
Wykop Skomentuj

 

imageMaria Magdalena Wołoszczuk przebywała już od kilku lat w DPS * Dom Kombatanta i Pioniera Ziemi Szczecińskiej * przy ulicy Eugeniusza Romera 21-29 w Szczecinie, gdy ją pierwszy raz spotkałem w 2011 roku. Ze swojego pokoju wychodziła tylko do biblioteki, aby  wypożyczyć książki, które czytała pasjami. Trudno jej było dojść do celu, ale walczyła mężnie z bólami wywołanymi przez chorobę. Nieuleczalną. Nie wyobrażała sobie swojej przyszłości. Potem za moja namową zaczęła zapisywać swoje noce i dnie, z czasem pisała już wiersze. Aż nadszedł czas, gdy w roli konferansjerki  poprowadziła artystyczne spotkanie. To cud - mówiono dookoła. A potem grała już w Teatrze Empatia, Zespole Bigbitowym Dum Dum itd. itd. itp. Taka to tzw. terapia przez kulturę. Oto co napisała o swojej pierwszej  ( cud - przygodzie z konferansjerką.). A było to swoiste powstanie do bardzo kulturalnego życia. 

 13.01.2012.

  Promocyjny Koncert Noworoczny. Grupa Wokalna Sing-Sing w osobach: Pani Franciszka Balczerowska, Pani Anna Karasińska, Pani Danuta Krawczyk , Pani Maria Kawałkowska , Pani Mirosława Nasarzewska i prowadzący zespól pan Lech. I na końcu ja - Maria Magdalena Wołoszczuk - konferansjerka. To mój debiut. Pozwólcie, że opowiem Wam ten dzień, gdy pierwszy raz w życiu stanęłam oko w oko z kamerą. Mój piątkowy ranek, godzina szósta. Radość, niepokój, oczekiwanie. Serce w gardle. Pierwszy makijaż. Fryzjerka. Około dziesiątej już w pełnej gali. Drugi makijaż. Wokół cisza. We mnie burza, tajfun i huragan. Sekundy pędzą. 10.50. Cicha prośba - pomóż Boże, i wychodzę z pokoju. Cała jestem miękka i drewniana. Adrenalina buzuje. Miejsce akcji: jadalnia. Wszystkie miejsca zajęte. Jest GW Sing-Sing, pan Lech - akompaniator i moje miejsce: krzesło, stolik, mikrofon, tekst, woda mineralna. Na wszystko patrzę z boku siebie, w sensie psychicznym. Jest Dyrekcja. Są pracownicy wszystkich naszych domowych resortów. Boję się bardzo. Wierzę, iż się mi uda. Jest TVPomerania, jest ktoś z prasy, jest bardzo znana i lubiana pani redaktor Agata Foltyn z Polskiego Radia Szczecin.

                                                                                                         


Ostatnie przygotowania. Pełne skupienie w sobie. Jeszcze gwar rozmów. Na stołach - słodycze, kawa, herbata. Zbuntował się jeden z mikrofonów. Został przez pana dyrektora skutecznie poskromiony! Ach, to przecież trzynastego i na dodatek piątek. Przygaszone światła. Kolorowe lampki, lśniące ozdoby tworzą ciepły, domowy nastrój. Cichną rozmowy.  Dyrektor Domu, Ryszard Budzisz wita wszystkich gości i mieszkańców życząc udanego nagrania i dobrej zabawy. Dźwięk gitary jest powitaniem i zaproszeniem do innego świata, lepszego świata, tu na ziemi. Słowa nie powiedzą wszystkiego, muzyka tak. Obali wszystkie barykady, otworzy serca, dusze, myśli. We mnie pełna koncentracja. Sing-Sing wstaje. Pięć przemiłych kobietek, które dadzą z siebie wszystko. Zbliża się moja godzina zero. Ułamek ciszy. Umówiony sygnał jest dla mnie hasłem. Biega po mnie czerwony punkcik. Czytam wolno, wyraznie. Przedstawiam Grupę Wokalną Sing-Sing i siebie. Zapowiedz pierwszej piosenki. Radosna, lekka, słoneczna Kareta Złota. Porywa wszystkich. Nawet mój stres gdzieś odjechał tą karetą! I poszło! Najtrudniejszy pierwszy krok! Czytając zapowiedz Cichej nocy popełniłam błąd. Przejęzyczenie. Mam nadzieję, że nikt tego nie słyszał. Sing-Sing-brawo! Jesteście super, mimo chrypek, bolących gardeł, zmęczenia długą, ciężką pracą. Płynie czas, płyną piosenki i zbliżamy się do finału. Moja ostatnia zapowiedz i piosenka, hymn -"Zakochałam się w Szczecinie" kończy wspaniałą zabawę dla gości i wieńczy ciężką pracę Sing-Sing, pana Lecha i moją. Nie pozostaje nic innego jak tylko podziękować Sing-Sing za zaakceptowanie mojej osoby jako konferansjerki. Panu akompaniatorowi i reżyserowi zdarzenia artystycznego  dziękuję za ten szalony pomysł wobec mnie, za Jego pomoc, naukę i wiarę we mnie. Dziękuję Wam całym sercem. Tak samo serdecznie dziękuję wszystkim Pracownikom i Mieszkańcom za dobre słowa. Panie Dyrektorze, jest pan świetnym kapitanem i ma pan wspaniałą załogę! Tak trzymać! I cała naprzód!
Wasza etatowa już konferansjerka
Maria Magdalena Wołoszczuk

                                                                                            



                                                                                                                         

Występ Zespołu Bigbitowego Dum Dum w Dąbrowie Górniczej ( pierwsza z lewej - Maria Magdalena Wołoszczuk )
DPS "Dom Kombatanta i Pioniera Ziemi Szczecińskiej,, , ulica Romera 21-28, Szczecin

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura