Wczoraj:
Wpis na blogu "Liberałowie". Tekst anonimowy, jednak jedyna w swoim rodzaju stylistyka tytułu ("Solidarni 2010". TVP zdradza i manipuluje Polaków.") i treści bez cienia wątpliwości wskazywała na osobę autora - Ras-Fufu. W największym skrócie - tekst jest o tym, że film "Solidarni 2010" jest zmanipulowany, ponieważ jego (tj. Fufu) wypowiedź nie znalazła się w filmie, mimo że jej udzielił.
Wyoutowany przez komentatorów Fufu podpisuje tekst jako "A. Fularz", a pytany o przyczynę, dla której nie umieścił notki na własnym blogu, tylko anonimowo na zbiorowym, odpowiada że miał wrażenie że wiele osób go znielubi gdy powie to co myśli.
Dzisiaj:
Na stronie internetowej "Rzczeczpospolitej" wywiad z autorkąfilmu - Ewą Stankiewicz. A w nim m.in.:
- Naprawdę nie było tam nikogo, kto by miał choć trochę odmienne zdanie – na przykład dotyczące oceny prezydentury Lecha Kaczyńskiego?
- Nie wszyscy, którzy przyszli pod Pałac, byli wcześniej jego zwolennikam. Jednak niemal wszyscy wypowiadali się o prezydencie ciepło, często podkreślając, że jego obraz w mediach był fałszywy. Na kilkaset rozmów tylko jedna osoba powiedziała mi, że bardzo źle ocenia Lecha Kaczyńskiego i uważa tę całą żałobę za grubą przesadę.
- Tej wypowiedzi nie było w filmie. Dlaczego?
- Bo kiedy zapytałam mojego rozmówcę, jaki jest jego główny zarzut pod adresem prezydentury Kaczyńskiego, odpowiedział, że prezydent nawet nie wiedział, co to jest gandzia.Gdybym dała tę wypowiedź, to natychmiast podniósłby się krzyk, że nie dość, że film jest jednostronny, to jeszcze jedyna zawarta w nim wypowiedź krytyczna ma ośmieszyć przeciwników prezydenta.
No i rzeczywiście - czy można nazwać to inaczej, niż zdradą i manipulacją? Fufu - podzielam Twój wstrząs i rozpacz. Tym bardziej, jeśli prezydent - o zgrozo - naprawdę nie wiedział, co to jest gandzia.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)