Leica Leica
32
BLOG

O proroctwach de(z)ubekizacyjnych - Pawłowi Wrońskiemu ad vocem

Leica Leica Polityka Obserwuj notkę 9
Paweł Wroński w swoim wpisie, dotyczącym przewidywanych przez Niego dalszych losów ustawy deubekizacyjnej (pomińmy niuanse nazewnicze), pisze o politycznym „rozegraniu” ustawy. Zapewne ma rację – ustawa przypuszczalnie przejdzie przez parlament i prezydenta, a Trybunał Konstytucyjny uzna ją (albo przynajmniej zasadnicze jej elementy) za niezgodne z konstytucją.

W „normalnym układzie” nie byłabym taka pewna ostatniego elementu (niekorzystnego wyroku TK).
Jak pamiętamy (ok, niech będzie – jak niektórzy być może pamiętają) Trybunał zajmował się już kiedyś podobnym problemem. Tamta sprawa dotyczyła ustawy o kombatantach i kwestii odebrania uprawnień kombatanckich „utrwalaczom władzy ludowej”. Wtedy również mówiono o „prawach nabytych” i „odpowiedzialności zbiorowej”. Na łamach prasy publicyści pochylali się z troską nad niesprawiedliwością, jaka dotknie emerytowaną sprzątaczkę z Urzędu Bezpieczeństwa i roztrząsali zagadnienie „czy na pewno wszyscy funkcjonariusze UB byli niedobrzy?”.

Wówczas jednak TK stwierdził, że pozbawienie „utrwalaczy” przywilejów kombatanckich nie ma nic wspólnego ani z dyskryminacją, ani z pozbawianiem kogokolwiek słusznych „praw nabytych”, ani z niesprawiedliwością.

Teoretycznie można by więc w miarę spokojnie oczekiwać wyroku TK, mając w pamięci jego dotychczasowe stanowisko w sprawach dotyczących uprawnień i przywilejów byłych funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji.
Tyle, że w obecnej sytuacji nie do końca zimnej wojny pomiędzy rządem, a Trybunałem – i w sytuacji, w której sędziowie Trybunału są osobistymi wrogami Kaczyńskich i vice versa (warto pamiętać, że w tej wojnie strzały padają z obu stron) – sprawa może całkiem spokojnie mieć taki właśnie przebieg, jaki przewiduje Paweł Wroński.

Swoją drogą – ciekawa rzecz: jednym z najczęściej powtarzanych przez przeciwników lustracji argumentów „moralnych” jest ten, że nie godzi się „wywlekać przeszłości” tajnych współpracowników bezpieki w sytuacji, gdy ich mocodawcy pozostają bezkarni. I do pewnego stopnia trudno nie uznać słuszności tego argumentu: faktycznie byłym funkcjonariuszom komunistycznego aparatu represji nic dzisiaj (z bardzo nielicznymi wyjątkami) nie zakłóca spokojnego snu. Zdawałoby się, że właśnie ze strony środowisk, posługujących się tą argumentacją, należałoby oczekiwać pomysłów (najlepiej ujętych w projekt ustawy) na usunięcie tego dysonansu. A znając potęgę umysłów, reprezentowanych w owych środowiskach, można by się spodziewać rozwiązania, którego żaden Trybunał – rodzimy czy europejski – nie ośmieli się podważyć. 

No chyba, że te wszystkie argumenty „moralne” to tylko mydlenie oczu, a w istocie chodzi wyłącznie o to, żeby żadnemu esbekowi i jego TW włos z głowy nie spadł. Ale to przecież niemożliwe, prawda?



Leica
O mnie Leica

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka