Leica Leica
36
BLOG

List do Jana T. Grossa

Leica Leica Polityka Obserwuj notkę 12
Szanowny Panie Profesorze,


Do głębi wstrząśnięta atakami, z jakimi Pańskie dzieło spotkało się w Polsce ze strony tzw. historyków, pragnę wyrazić Panu swoją osobistą wdzięczność za Pańskie dotychczasowe dokonania i tytaniczną pracę na polu przeorywania polskiej świadomości. W pełni podzielam w tej kwestii zdanie red. Marka Beylina z „GW”, który z ulgą wita polskie wydanie „Strachu” – w istocie publikacja Pańskiej książki przyszła w samą porę: istniało już poważne niebezpieczeństwo, że ostatnie dwa lata ekscesów polityki historycznej, prowadzonej przez reżim IV RP , mogły zatrzeć efekt, tak udanie osiągnięty wydaniem „Sąsiadów” i wprowadzić zamęt w umysłach mniej światłej części polskiego społeczeństwa, sugerując temuż społeczeństwu, iż sprawcą Zagłady był ktoś inny.

Chciałabym przy tej okazji przypomnieć mniej może znany, lecz jakże symptomatyczny, przykład powojennego polskiego antysemityzmu.
Sprawcą tego aktu agresji nie był ktoś z marginesu społecznego, jądra ciemności polskiej małomiasteczkowej tłuszczy, lecz oficer, bohater wojenny Stanisław Skalski. Jak sam wspominał – bez cienia wstydu i zażenowania – pewnego dnia zwyzywał przesłuchującego go płk. Józefa Goldberga-Różańskiego od parchów.

Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można przyjąć założenie, iż tylko z powodu braku możliwości popełnienia morderstwa epizod ten nie skończył się tragiczną śmiercią polskiego Żyda, a jedynie (choć czy słowo „jedynie” jest uprawnione? Jakże blisko pada czyn od słowa…) naraził go na werbalną agresję ze strony Polaka wyznania katolickiego.

Z pewnością incydent ten został w „Strachu” pominięty z tego jedynie powodu, że ofiara antysemickiej agresji nie straciła życia. Mam jednak nadzieję, iż jako ilustracja swoistego klimatu, panującego w ówczesnej (ale czy tylko ówczesnej?) Polsce, a pozwalającego na bezkarne poniżanie ludzi ze względu na ich żydowskie pochodzenie, może Panu Profesorowi posłużyć w drugim, rozszerzonym i uzupełnionym, wydaniu książki.

Przytoczony powyżej epizod świadczy nie tylko o tym, że antysemityzm w Polsce powojennej nie był li tylko domeną ciemnej tłuszczy. Wskazuje on także na fakt, iż osoba pochodzenia żydowskiego nie mogła być w Polsce pewna dnia, ani godziny. Przed niewybredną antysemicką agresją nie chronił jej w tym kraju ani oficerski stopień, ani stanowisko w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Kiedy się było Żydem, poczucia bezpieczeństwa nie można było mieć nawet w miejscu pracy.
Pomyślmy o tym, skłaniając głowy nad grobem płk. Różańskiego, ofiary antysemickiej agresji z mrocznych powojennych czasów, na warszawskim Cmentarzu Żydowskim.
Oczekując z zapartym tchem kolejnych Pańskich książek –

pozostaję z rosnącym szacunkiem

wierna czytelniczka


Leica
O mnie Leica

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka