17 obserwujących
609 notek
210k odsłon
  84   2

Pochwała różnorodności

I kto śmie jeszcze twierdzić, że szerzenie tolerancji i służba ludzkości się nie opłaca?

Jeśli wczytam się w korespondencję od moich Korporacji, a pracuję w tej chwili w dwóch strukturach: IT i bankowej, wynika z niej jasno, że obie zajmują się głównie szerzeniem tolerancji w ogóle, a różnorodności i inkluzywności w szczególe. Nie żadną tam sprzedażą komputerów czy dyskretnym pomnażaniem podejrzanych fortun, ale zasadniczo służbą ludzkości.

Wysiłki te ilustrowane są zdjęciami uśmiechniętych ikon różnorodności sfotografowanych w korporacyjnym środowisku. Kiedyś w centrum sal konferencyjnych brylowali biali mężczyźni po pięćdziesiątce, ale wraz z postępem stali się najpierw czarni, potem młodzi, wreszcie zastąpieni przez takież kobiety, w najnowszej odsłonie są to czarne, nieatrakcyjne kobiety w dziwacznych fryzurach. Seksizm wykluczony.

Zaprawdę powiadam wam, w naszych biurowcach, a zasuwało tam kilka tysięcy ludzi, nie było ani jednej takiej osoby.

Po co więc pracowite budowanie świata fikcji, kampanie i szkolenia?

Są dwa wytłumaczenia, jedno proste i fałszywe, drugie prawdziwe, za to jeszcze prostsze.
Wedle pierwszego mózg korporacyjnej krowy jest toczony chorobą poprawności politycznej, co zwiastuje rychły zmierzch kapitalizmu, a krowa wkrótce padnie lub zarżną ją niepoprawni politycznie muzułmańscy imigranci.

Wedle drugiej, prawdziwej wprowadzanie różnorodności wygląda tak. Z naszego zespołu zwalniają 3 białych, starych, kompetentnych Amerykanów. Ich obowiązki dzielone są na pozostałych, którzy po jakimś czasie zaczynają się domagać - ha ha podwyżek - a jeśli to niemożliwe (niemożliwe) to zatrudnienia kogoś nowego.

Sami chcieliście! Macie tu dwu świeżych Hindusów tuż po szkole. Od tego momentu oprócz opędzania roboty własnej, roboty zwolnionych  Amerykanów, szkolimy jeszcze nowych kolegów. I robimy to bez większego buntu, no bo sami ich chcieliśmy, a narzekać na nich nam głupio, bo ze szkoleń wiemy, że różnorodność jest o wiele lepsza od jej braku.

Na koniec roku Korporacja nas pochwali, że odnotowaliśmy 2x większy zysk od spodziewanego.

Nic dziwnego, odpadło 3 Amerykanów za pół miliona baksów rocznie, przyjęto dwóch Hindusów za 50 tysi w sumie, różnica starczyła na zysk, premie dla menedżmentu, szkolenia i broszury o różnorodności.

I kto śmie jeszcze twierdzić, że szerzenie tolerancji i służba ludzkości się nie opłaca?

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale