17 obserwujących
614 notek
211k odsłon
  197   1

Różnorodność czyni cuda

Nieżyczliwi (któż ich nie ma) będą oczywiście kwękolić, że darcie łacha z łysych, okładanie się po ryjach i wykrzykiwanie bluzg na wizji to nie ten rodzaj publicity, jaki powinien towarzyszyć wydarzeniom kulturalnym o charakterze gali, ale zwykle są to biali męscy malkontenci, a spod ich narzekań wyziera aż nazbyt w Ameryce znany ohydny ryj kryptorasizmu.

 Bogactwo, jakież bogactwo - wykrzyknęła onegdaj Olga Tokarczuk na widok czekoladowej dzieciarni tłumnie przybyłej do starzejącej się, a przygnębiająco białej Szwecji.

Nieświadome ukraińskie uchodźczynie niestety odrzuciły ekscytującą możliwość zapoznania własnych dzieci z nowym bogactwem Szwecji i ku zdumieniu tamtejszych aktywistów szwedzki autobus wrócił znad granicy świecąc pustkami.

Czemuś wolą siedzieć w pozbawionej tych bogactw Polsce, podobnie zresztą jak pani Tokarczuk.

Wielki, wielki błąd.

Społeczności i instytucje bez egzotycznej domieszki kolorowych genów nieuchronnie muszą skostnieć, zastygnąć i obumrzeć, jak nie przymierzając gala Oskarów, od lat krytykowana za pomijanie i niedocenianie oblicz innych niż białe.

Długo trwało, zanim branża się ogarnęła, aż zmuszona spadającą oglądalnością w ostatniej dosłownie chwili rozdała mikrofony i nagrody nie-białym.

Dosłownie w tym samym momencie statystyki wystrzeliły i dziś nie mówi się o niczym innym niż gala Oskarów. Różnorodność zaprawdę zdziałała tu cuda.

Nieżyczliwi (któż ich nie ma) będą oczywiście kwękolić, że darcie łacha z łysych, okładanie się po ryjach i wykrzykiwanie bluzg na wizji to nie ten rodzaj publicity, jaki powinien towarzyszyć wydarzeniom kulturalnym o charakterze gali, ale zwykle są to biali męscy malkontenci, a spod ich narzekań wyziera aż nazbyt w Ameryce znany ohydny ryj kryptorasizmu.

Zamiast poświęcać tym pogrobowcom uwagę, na jaką nie zasługują, skupmy się na ekscytujących perspektywach, jakie otworzyły się przed dziedzinami, które do dziś się przed różnorodnością wzbraniają, z wielką dla siebie szkodą.

Weźmy przerażająco białe środowisko szachistów. Kogo obchodzą te bladolice cherlaki pochylone nad szachownicami (biało- CZARNYMI zresztą)? Czy afirmatywna pula czarnych szachistów z Bronksu nie rozruszałaby tych maratonów nudy, którymi obecnie są szachowe turnieje? Owszem, zapewne parę stolików poleciałoby w kierunku jury, ale taka jest cena postępu.

Dalej, homogeniczny klub białych starców zajmujących się fizyką w ogóle, a kwantową w szczególe, podczas gdy ciemnoskóre pracownice uczelni docierają najdalej na recepcję... czy nie zyskałby wpuszczając na kongresy trochę rozrywkowych - ja wiem? - Kubanek? Czy "Acta Physica" nie mają rozkładówek, a jeśli mają, czy nie lepiej udostępnić je publikacjom naukowczyń, dotychczas ograniczonych do insta i onlyfans?

Itd. itp.

Wpuśćmy do tego umierającego świata trochę powietrza, otwórzmy okna, wrzućmy banany, niech rozhuśtane żyrandole wybuchną radosnym śmiechem, bogactwo, bogactwo, bogactwo!

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale