- Miałem telefony od paru osób zajmujących się polityką, sugerujących, że to jest ręka Prawa i Sprawiedliwości. Mój niewyparzony język, nie idące w parze z IV RP poglądy i moje żarty zaowocowały tą właśnie aferą - powiedział portalowi tvn24.pl Wojewódzki.
Tak oto PiS, nie mogąc intelektualnie i moralnie sprostać prawnikom, naukowcom i dziennikarzom rozpoczął wojnę ze Zwykłym Obywatelem. W akcie małostkowej zemsty odciął satyryka Kubę Wojewódzkiego od ulubionej używki. Siepacze w kamizelkach ABW zaaresztowali dostawcę Kuby, a jego samego poddali upokarzającemu przesłuchaniu. Tym samym pozbawili tysiące widzów rac humoru rozświetlających mroki IV RP.
No bo Kuba na głodzie nadaje się najwyżej do 'Wzruszyła mnie twoja historia', jeśli nie do 'Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie'.
Kulisy tej sprawy kryją jednak tajemnicę dużo bardziej złowrogą. Było tak...
- A co ma być? Słyszałeś jak mu nawkładałem...
-Jarek ! - Kot błyskawicznie skoczył na stolik przyjmując postawę konfrontacyjną - co mi tu ku#!a pie#@olisz ! Nawkładałeś?! Nastękałeś coś o jakiś puławianach! On ma płakać krwawymi łzami, ciemięgo. Dawaj listę!
-Proszę. Wyraźnie stropiony premier rozpostarł przed kotem wyśmodraną kartkę A4. Ruda łapka sunęła w górę w akompaniamencie złowrogiego pomruku. Wreszcie zatrzymała się przy samym czubku.
-Ha ! To ich zaboli. Daj mi Ziobrę.
- Przepracowany jest chyba - zwrócił się do draba o rozmiarach Pudziana - to sprawa dla antynarkotykowego.
- Wojewódzki, towarzy... panie pułkowniku.
- Słucham?
- Najgrubsze kreski wciąga Wojewódzki.
- Aha. No, wiecie, co robić.
- Tak jest. Ten pan nie wciągnie już żadnej kreski.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)