Marność nad marnościami i wszystko marność.
Dlatego zupełnie w głowie mi się nie mieści, że poważni, dorośli ludzie potrafią założyć, że w nowym, zglobalizowanym, rządzonym przez ekonomię świecie tradycyjny patriotyzm jest jakimś anachronizmem, dobrym dla niewykształconych mieszkańców małych miejscowości.
Przecież, jeżeli tylko w prosty sposób ekstrapolować historyczne trendy, to nasze dzieci mają jak w banku spektakl pod tytułem: "Rozpad światowego układu sił uważanego przez współczesnych za nie do ruszenia przez następne dziesięć pokoleń".
Życząc sobie i innym, by obecne, sprzyjające okoliczności rwały jak najdłużej rozsądnie byłoby przygotować się też na niepogodę.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)