To że wybaczam z góry i hurtowo, jeszcze kurdebalans nie znaczy, że chcę was widzieć w roli ministrów, arcybiskupów czy prezydentów. Takie stanowiska chciałbym móc rezerwować godniejszym.
A wy, drodzy sponiewierani przez los spróbujcie odzyskiwać równowagę gdzie indziej niż na kanapie rządowej limuzyny. Bo zamiast współczucia otrzymacie kopa w d... i tym razem sami sobie będziecie winni.
Amen.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)