Wypowiedź Iwińskiego potwierdza pogląd, iż można znać ileś tam języków (on sam chwali się, że zna piętnaście) i w żadnym nie mieć nic mądrego do powiedzenia.
To prawda, że nikt lepiej niż Iwiński z Palikotem nie znają żalosnego stanu standardów, bo własnoręcznie je zdemolowali. Iwiński - przed kamerami wpychając tłumaczce łapę w majty, a Palikot zwołując konferencję by pobawić się penisem.
Istnieje więc potrzeba szczerego wyznania i rzeczywiście pomoże ona polityce. Na początek Iwiński niech przyzna, że na wyjazdach bywa rozbuchanym wieprzem, a Palikot, że konsumpcja produktów własnego polmosu rozpuściła mu płaty czołowe.
Potem niech znikną, a standardy wrócą same.


Komentarze
Pokaż komentarze