Jest zakład pracy, w nim stojak na rowery. Stojak na rowery to urządzenie z gatunku "self-explanatory" - jaki jest, każdy widzi, po co jest - każdy wie. Czy aby na pewno? Nad tym stojakiem wisi... no nie da się tego inaczej określić.. transparent. "Nasza firma w harmonii ze środowiskiem i ekologią. Redukuj CO2, podróżuj do pracy rowerem. Miejsce na Twój rower".
Istnieje milion powodów, dla których ktoś jeździ do pracy rowerem. Nieostatnim z nich jest to, że np. przez nędzne zarobki nie stać go na nic innego. Jakby mu jeszcze mieli ten rower skubnąć spod pracy, to by się w niej następnego dnia nie pojawił - proste. Firma więc nie "promuje ekologii", nie "walczy z globalnym ociepleniem" ale dba - nie o rower pracownika, nie o pracownika nawet - ale swój własny interes. Bez tego stojaka nie będzie działać i tyle.
Może jestem przewrażliwiony, ale ogrom załgania wywieszony na wspomnianym transparencie po prostu mnie obezwładnia. Jak dla mnie, europejskie, konkretnie szwedzkie kierownictwo w/w firmy mentalnie niczym się nie różni od irańskich mułłów. Taki mułła też cokolwiek robi, robi w imię i na chwałę Allaha Jedynego i Miłościwego i każde jego działanie musi mieć dewocyjne uzasadnienie. Na Zachodzie usunięto religię, ale dewoci - eko- i inni mają się lepiej niż gdziekolwiek.
Rzekłem.
Inne tematy w dziale Kultura