Leonardo Leonardo
65
BLOG

NOTES PODRÓŻNY - Włochy (cz. 3)

Leonardo Leonardo Podróże Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

W 1799 r. rosyjski marszałek Suworow śmiałym – acz z militarnego punktu widzenia bezużytecznym – manewrem przeprawił armię z Włoch przez alpejską przełęcz św. Gotarda do Szwajcarii. Podczas gdy autostrada śmiałymi łukami śmiga nad głębokimi dolinami i wspina się coraz wyżej ku przełęczy Brenner, zastanawiam się jak wędrowali przez podobny krajobraz rosyjscy żołnierze podczas tej morderczej przeprawy, gdy nie było nawet drogi bitej, a jedynie skalisty górski szlak, którym trzeba było wciągać konie i armaty. Nitki drogi, autostrady i kolei przybliżają się tu do siebie, by w najkorzystniejszym miejscu przedostać się na drugą stronę Alp. I już – samochód z mocny silnikiem przelatuje w kilkanaście minut trasę, którą sto lat temu pokonywano w tydzień.

Przełęcz Brenner

Długi zjazd z przełęczy, temperatura rośnie błyskawicznie. Mimo że już siódma wieczorem, termometr w samochodzie pokazuje, że na zewnątrz jest 31 stopni. Jestem w południowym Tyrolu, który bardziej podobny wydaje się do Austrii niż do Włoch. Znaki przy drodze są w języku niemieckim, włoskie odpowiedniki znajdują się poniżej. Generalnie, co stwierdzam później, niemiecki wydaje się tu dominować. Myślę sobie teraz o innym kraju Unii Europejskiej dwa tysiące kilometrów stąd na północny wschód, gdzie znacząca mniejszość etniczna nie ma prawa do swoich nazwisk, nazw miejscowości i ulic, nawet tam, gdzie jest w przytłaczającej większości. Czy to tylko historia, która po 1989 r. została wyjęta z zamrażarki i trzeba narodom dać czas, czy też różnica jednak jest bardziej fundamentalna pomiędzy relacjami austriacko-włoskimi a polsko-litewskimi?

Jak już przy Litwinach jesteśmy, jakiś czas temu na stronie internetowej Kuriera Wileńskiegoprzeczytałem dyskusję, jaka rozpętała się pod informacją, że w Puńsku i okolicach postawiono tablice z nazwami miejscowości w wersji polskiej i litewskiej (podobne zresztą, polsko-niemieckie, stoją pod Opolem, a już niedługo polsko-białoruskie będą też pod Hajnówką). Ich brak w Puńsku był do tej pory jednym z żelaznych argumentów żmudzkich nacjonalistów przeciw dopuszczaniu jakiegokolwiek polskiego nazewnictwa na Litwie. Teraz można było wyczuć zakłopotanie żmudzkich „etatowych” dyskutantów , gdy wybito im taki świetny oręż z ręki. Pozostały kuriozalne argumenty, że w Puńsku mieszkają Litwini, którzy w imię prawa do wyboru ojczyzny powinni mieć prawo do przyłączenia się do Republiki Litewskiej, natomiast w RL rzekomi Polacy to tak naprawdę „spolonizowani Litwini, którzy jeszcze nie są świadomi swojej litewskości”. Dyskusja sięgnęła więc moralności Kalego i na tym w zasadzie się zakończyła. Jeżeli natomiast chodzi o postawę rządu polskiego wobec RL (jak i wobec Ukrainy), to chciałbym zobaczyć rzeczowy i poważny rachunek zysków i strat bezwarunkowego popierania przez Polskę rządów obu tych krajów, które, jak się wydaje, nie bardzo to poparcie doceniają. Czy to tylko powodowane (uzasadnionym) strachem przed Rosją przeczucia osób wytyczających kierunki polskiej polityki zagranicznej, czy też uzyskaliśmy jakieś geopolityczne korzyści z tego, że odwróciliśmy się plecami do naszych rodaków za wschodnią granicą?

Leonardo
O mnie Leonardo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości