Tekst posła do Parlamentu Europejskiego Wojciechowskiego dotyczący rzekomego fałszowania wyników wyborów samorządowych skłonił mnie do podjęcia tematu ważniejszego, a przynajmniej bardziej prawdopodobnego.
Każdego roku fascynujemy się wynikami matur wyprowadzając na podstawie zdawalności wnioski dotyczące jakości kształcenia szkół średnich i tylko niekiedy podkreślamy jaka ta nowa matura jest „głupia” i ilu „wspaniałych” uczniów ma z nią kłopot. Poniższe dane mają Państwa przekonać, że zdać maturę z języka polskiego może każdy, a głupie 1 czy 2 punkty które do sukcesu brakują … .
Wyniki matury z języka polskiego na poziomie podstawowy w roku 2010 rozkładały się następująco:
Źródło: Centralna Komisja Egzaminacyjna, Osiągnięcia matrurzystów w 2010 roku, Sprawozdanie z egzaminu maturalnego w 2010 roku, str 16, http://www.cke.edu.pl/images/stories/001_Matura/WYNIKI/raport_matura_2010.pdf
Jak widać rozkład ma anomalie pomiędzy 18 a 22. Następuje niespodziewany spadek liczby uczniów którzy uzyskali 18, 19 i 20 punktów (tych ostatnich prawie nie ma) i gwałtowny wzrost uczniów którzy uzyskali 21, 22 punkty. Jak zapewne zauważyliście Państwo 21 punktów to szczęśliwy próg zdawalności: 30%. Ponieważ wyniki 20 prawie nie występuje, a dane pochodzą z całego kraju, więc mamy do czynienia z praktyką ogólną polegającą na naciąganiu wyników.
Jak uzyskuje się taką poprawę zdawalności? Ja wiem, a Państwo jeżeli chcecie wiedzieć porozmawiajcie „przy piwie” ze znajomym egzaminatorem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)