Zjadłem zegary smażone na skowrodzie. Popiłem mlekiem prosto od krowy z kruzyka.
W prezencie przywiozłem kilka wędzonych węgorzy.
Na pytanie co do picia - odpowiedziałem - to czego w sklepie nie kupię.
No to wcinamy węgorza pod berbrluchę , albo pijemy berbeluchę pod węgorza.
A wesele dopiero jutro.
W remizie Ochotniczej Straży . Zapowiada się rewelacyjnie :))
p.s. zniknęła chyba zakładka Styl bo nie widzę ;))))




Komentarze
Pokaż komentarze (5)