Michał Kot Michał Kot
806
BLOG

Siewcy niepamięci

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 11

Minął rok od katastrofy smoleńskiej. Niektórzy jak się wydaje czekali na ten moment z utęsknieniem. Będzie można teraz odtrąbić koniec narodowej, permanentnej żałoby, wszechogarniającej smuty. Nareszcie będzie można pisać o Lechu Kaczyńskim bez zarzutu, o brak szacunku czy poszanowania okresu żałoby.

Najbliższy czas będzie jawił niektórym środowiskom publicystycznym jako okres wytężonej pracy odczarowywania społeczeństwa od zachwytu nad prezydenturą Lecha Kaczyńskiego i jego osoby. Będzie to okres przypominania jakim to złym prezydentem był śp. Lech Kaczyński, że właściwie najgorszym w III RP, po którym nie ma śpuścizny a jedynym dorobek jest Muzeum Powstania Warszawskiego.

Publicyści mediów liberalno-lewicowych wprawieni w kreowaniu rzeczywistości wszystkimi możliwymi sposobami będą się starali przekonać społeczeństwo, że prezydentura Lecha Kaczyńskiego była marnym okresem w dziejach III RP, która szkodziła interesom Polski, była sprzeczna z demokratycznym duchem, a sam wybór Lecha Kaczyńskiego najczarniejszym dniem polskiej demokracji.Trzeba zatem o tym okresie jak najszybciej zapomnieć i sprawić aby również społeczeństwo zapomniała. trzeba wysynąć na plan swoją wersję historii, swoją prawdziwą wersję prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Nieporadnego polityka i marnego prezydenta.

Obawy intelektualnego salonu i warszawki przed zbytnim mitem Lecha Kaczyńskiego i oddawaniu mu hołdu są coraz bardziej widoczne w mediach. Obawa, że powstanie pomnik Lecha Kaczyńskiego, który będzie przypominał pokoleniom, że istniał polityk, który nie pasował do wizji lewicowo-liberalnej i porządku okrągłostołowego staje się motorem ich działań.

Jednym z pierwszym siewców niepamięci jest Piotr Stasiński. Wice naczelny we wtorkowym numerze „Gazety Wyborczej” w udowadniał czym jest domaganie przez cześć społeczeństwa pomnika Lechowi Kaczyńskiemu „Wymusić na naszym państwie, by kult ten oficjalnie zaakceptowało. I postawiło w Warszawie pomnik zmarłego prezydenta. Nie ma żadnego powodu temu żądaniu ulegać. Nie ma powodu godzić się na to, by licytacja na zniewagi i potwarze, by uprawiana przez Jarosława Kaczyńskiego i jego wyznawców nienawistna idolatria symbolicznie zwyciężyła nad demokratyczną, cywilizowaną Rzeczpospolitą.”

Wg Stasińskiego upamiętnienie Lecha Kaczyńskiego to polityczny i moralny szantaż wobec władzy prawicowych oszołomów, spiskowców, rozhisteryzowanych starszych pań i wyborców napuszczonych przez Jarosława Kaczyńskiego na demokratycznie wybranych przedstawicieli władzy. Poza przemysłem nienawiści będzie teraz obserwatorami przemysłu niepamięci.

Przypomnę zatem Stasińskiemu. Lech Kaczyński współtworzył Solidarność, był szefem Najwyższej Izby Kontroli, a potem Ministrem Sprawiedliwości bezwzględnie zwalczającym korupcję i zorganizowaną przestępczość, w 2002 roku został wybrany na Prezydenta Warszawy. Jako Prezydent Warszawy przywrócił nam Warszawiakom zapomnianych bohaterów Powstania Warszawskiego Za jego kadencji zbudowano Muzeum Powstania Warszawskiego, którym uczcił 60-tą rocznicę tego narodowego zrywu. Z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego powstał projekt renowacji najbardziej reprezentacyjnego miejsca stolicy – Krakowskiego Przedmieścia, który został zrealizowany po zakończeniu jego kadencji, był  inicjatorem Centrum Nauki Kopernik. Jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej  nam Polakom pamięć i dumę z polskości, był pierwszym politykiem, który prowadził politykę historyczną, dzięki niemu słowo patriotyzm znów zyskało na blask, dzięki Lechowi Kaczyńskiemu Polacy zrozumieli wagę narodowej tożsamości.

Dalej Stasiński tłumaczy otumanionemu wg niego społeczeństwu czym w istocie byłoby postawienie pomnika Kaczyńskiemu „Postawienie pomnika Lechowi Kaczyńskiemu w Warszawie oznaczałoby, że albo powszechnie czcimy jego wybitne zasługi, albo uznajemy, że poległ męczeńską śmiercią w walce o wolną Polskę - tak jak chce PiS i inni wyznawcy kultu. Oznaczałoby więc, że godzimy się na usankcjonowanie historycznego kłamstwa - że Lech Kaczyński był ofiarą mordu z powodu swego patriotyzmu”

Stasiński zapomina, że pomnik upamiętniający śp. Lecha Kaczyńskiego nie byłby w głównej mierze pomnikiem Lecha Kaczyńskiego, byłby także i przede wszystkim pomnikiem prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, najwyższego przedstawiciela władzy, majestatu najjaśniejszej Rzeczpospolitej, a nie obywatela Lecha Kaczyńskiego. Gdyby kanclerz Niemiec Angela Merkel czy prezydent Francji Nicolas Sarkozy zginęli tragicznie w katastrofie lotniczej, nikt nie zastanawiałby się nad postawieniem pomnika. Po prostu by powstał. Kwestia budowy pomnika.

Pomniki zawsze mają wielką rolę do spełnienia. Pobudzają do refleksji, nawet jeśli mijamy je codziennie, w pośpiechu. Każdy ma własną historię, pomaga rozumieć społeczeństwo i zmieniające się czasy i takim pomnikiem byłby pomnik Lecha Kaczyńskiego czy ofiar katastrofy smoleńskiej. Zewnętrznym znakiem pamięci żyjących dla przyszłych pokoleń.

Artykuł Stasińskiego wpisuje się w znaną już melodię. Umniejszania roli Lecha Kaczyńskiego w najnowszej historii i jego prezydentury. Jest głosem przeciw budowaniu zbiorowej pamięci i godnego upamiętnienia Lech Kaczyńskiego. Jest liberalnym, modernistycznym głosem który najchętniej pomniki by zburzyć niż budował. Liberalni dziennikarze gdyby tylko mogli najchętniej postawiliby pomnik gen.Wojciechowi Jaruzelskiemu za „łagodną” wersję stanu wojennego, a Czesławowi Kiszczakowi za „otwarcie” archiwów SB, mają tylko pecha, bo oni jeszcze żyją… .

Sprzeciw środowisk wobec upamiętnienia Lecha Kaczyńskiego będzie rósł im bardziej będą domagali się ludzi takiego pomnika. Jego powstanie będzie drzazgą w oku rządzących. Powstaną zatem analizy, teksty publicystyczne deprecjonujące okres działalności Lecha Kaczyńskiego, a na Facebooku powstanie zapewne kolejna grupa gówniarzy głośno domagającego się NIE dla pomnika. Już dziś można spodziewać się piętrzenia barier urzędniczych i administracyjnych warszawskiego ratusza decydującego o powstaniu pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. Z polityką chowania się władz Warszawy za plecami urzędników (architektów, planistów, konserwatorów zabytków) czy za społeczeństwem (żenujący pomysł sondażu) będziemy mieli do czynienia, dopóki sam premier nie wypowie się w sprawie budowy takiego pomnika. Hanna Gronkiewicz – Waltz najchętniej zamiast pomnika, który wg niej mógłby burzyć architektoniczną przestrzeń Krakowskiego Przedmieścia postawiłaby kolejną palmę w centrum miasta…

Musimy w tej całej dyskusji o pomniku pamiętać, że żaden choćby największy, choćby najwspanialszy nie zbuduje sam w nas świadomości historycznej. Pomnikowi z kamienia, iluminacji ze świateł musi towarzyszyć równolegle inny pomnik – informacja w podręczniku, dobra książka, film, czy najważniejsze – dojście do prawdy. Sposobem na uczczenie pamięci po Lechu Kaczyńskim mogłyby być np. stypendia dla młodych studentów historii czy program wymiany studentów polskich i gruzińskich. Rozwiązań, które zapewniłyby trwałą pamięć o byłym prezydencie, ważne by w tej dyskusji o upamiętnianiu nie przeszkadzali siewcy niepamięci, którzy najchętniej wykreśliliby prezydenturę Lecha Kaczyńskiego z najnowszej historii. Najważniejszym pomnikiem pamięci o byłym prezydencie jesteśmy  jednak my sami.

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka