Coraz bardziej możliwa jest po jesiennych wyborach parlamentarnych zmiana koalicjanta. PSL może zastąpić SLD, albo przynajmniej partia Napieralskiego może dołączyć do obecnej dwójki koalicjantów.
Według ogłoszonego dziś sondażu TNS OBOP gdyby wybory odbyły się w kwietniu, do Sejmu weszłyby: PO – z 39 proc. poparciem,PiS – z 27 proc. głosów ,SLD – 18 proc. i PSL z poparciem 6 proc.
TNS OBOP podał też wyniki preferencji partyjnychz uwzględnieniem osóbniezdecydowanych, jak głosować w podstawieoprocentowania.NaPOzagłosowałoby32 proc.badanych, naPiS - 22 proc.; naSLD - 15 proc., naPSL - 5 proc.naPJN - 2 proc.; 17 proc. nie miało zdania.
Choć w tym sondażu PO ma blisko 40 proc. poparcia fakt, że SLD może być jeszcze bardziej potrzebny do utworzenia przyszłego rządu pokazują przedstawione we wtorekwyniki sondażu Instytutu Badania Opinii Homo Homini dla Polskiego Radia, z których wynika już tylko nieznaczne prowadzenie PO.Wg tego sondażu na Platformę Obywatelską zagłosowałoby 32,6 procent ankietowanych, a na Prawo i Sprawiedliwość 30,1 procent ankietowanych. Na Sojusz Lewicy Demokratycznej chce głosować 14,9 procent ankietowanych a naPolskie Stronnictwo Ludowe 7,7 procent.
Czy SLD z blisko 20 proc. (15 proc. wg Homo Homini) poparciem będzie współrządził po jesiennych wyborach parlamentarnych? Wszystko wskazuje, że ma na to duże szanse. Takiego scenariusz nie wyklucza Stanisław Żelichowski, szef klubu parlamentarnego PSL. W ostatnim numerze „Polityki” stwierdził : „Ja o udziale SLD w rządzie mówiłem już w 2007 r. podczas tworzenia koalicji z PO. Wiadomo było, że działania przyszłego rządu może blokować weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego i potrzebne były głosy do jego odrzucenia.(…)Skończyło się na tym, że formalnej koalicji z SLD nie było, ale jak trzeba było coś załatwić, to wyjeżdżaliśmy razem w teren i dogadaliśmy się. W lesie można więcej załatwić niż przy jednym stole”
PSL nie obawia się utraty władzy. jako partia obrotowa jest zdolna do daleko idących kompromisów, jednak udział PSL w przyszłej koalicji z PO, może nie wystarczyć do uzyskania parlamentarnej większości. Kto wie może PO i SLD wystarczy na tyle mandatów, aby bez PSL-u utworzyć przyszłą koalicję rządzącą? Tak scenariusz również nie jest wykluczony. Coraz mniejsza różnica między PO a PiS, rosnące notowania tej ostatniej partii, a powolny ale jednak spadek poparcia dla partii rządzącej sprawia, że do rządzenia będzie potrzebny trzeci koalicjant w postaci SLD. Sam Grzegorz Napieralski , choć uważa, że do pisania wyborczych scenariuszy trzeba się wstrzymać do momentu samych wyników wyborów, to w programie „Kontrwywiad” radia RMF FM (22.02.2011), na pytanie prowadzącego Konrada Piaseckiego nie wykluczył możliwości koalicji z PO :
„Konrad Piasecki: Panie przewodniczący, widziałby pan SLD w koalicji z Platformą Obywatelską?
Grzegorz Napieralski: Nie wykluczam takiej możliwości .
Konrad Piasecki: Miller mówi: to może być jedyna sensowna koalicja.
Grzegorz Napieralski: Bardzo prawdopodobne.
Konrad Piasecki: Ale uważa pan, że prawdopodobna już w tym Sejmie?
Grzegorz Napieralski: Nie.
Konrad Piasecki: W przyszłym Sejmie?
Grzegorz Napieralski: Raczej po wyborach”
SLD staje więc łakomym kąskiem. Rosnące poparcie dla partii Grzegorza Napieralskiego stwarzają okazję powrotu po blisko 6 latach do rządzenia. Potencjalna koalicja PO/PSL/SLD umożliwiłaby ponadto dokonywanie zmian w konstytucji, a PiS w łamach opozycyjnych, jako jedyna samotna opozycja zostałaby kompletnie zmarginalizowana (nie zakładam wejście do Sejmu PJN).Powstaje pytanie jaką cenę musi zapłacić PO za koalicję z SLD? SLD może być twardszym negocjatorem niż PSL. Teka wicepremiera dla Napieralskiego wydaje się pewna, prawdopodobnie dla SLD byłaby teka ministra pracy i polityki społecznej, może ministra ochrony środowiska czy ministra kultury i dziedzictwa narodowego, PO nie wypuści z rąk MSZ, ani MON, nie wspominając o ministerstwie finansów. Czy ceną potencjalnej koalicji będzie złagodzenie ustawy antyaborcyjnej oraz ustawa o zapłodnieniu in vitro?Wizytówką SLD pod rządami Grzegorza Napieralskiego jest: dążenie do zaprowadzenia Kościoła do kruchty, czyli przekreślenie wypracowanej w latach 90. polskiej formuły stosunków państwo –Kościół zamiar wprowadzenia pełnej swobody dokonywania aborcji na życzenie oraz popieranie postulatów mniejszości seksualnych.Bez wątpienia próba realizacji tego programu spowodowałaby nie tylko konflikt z Kościołem jako instytucją, ale także ze znaczną częścią społeczeństwa.Dla PO taki koalicyjny partner byłby bardzo kłopotliwy, i o wiele bardziej wymagający ale może okazać się niezbędny aby utrzymać się przy władzy.Z pewnością przyszła koalicja SLD umocniła by także w partii pozycję Grzegorza Napieralskiego i zadowoliła partyjne doły, przygotowane do nowych „fruktów” z racji współrządzenia.
Po tym ostatnim sondażu widać, że do politycznego tanga trzeba trojga. Trzeba zatem puszczać oko do Grzegorza Napieralskiego, to jego partia może się okazać kluczem do rządzenia po jesiennych wyborach parlamentarnych. Miłosny trójkąt PO+SLD+PSL jest dziś bliżej niż kiedykolwiek, a przykładem współpracy tych trzech partii jest koalicja wojewódzka na Podkarpaciu. Partie już poniekąd wpadają sobie w miłosne uściski, a SLD po latach przerwy wraca do gry. Jeśli dojdzie do tej koalicji, będzie to jednak nie małżenstwo z miłości, ale z rozsądku, pragmtyzmu i potrzeby władzy, której SLD jest głodne jak nigdy dotąd.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)