Michał Kot Michał Kot
358
BLOG

W cieniu politycznej walki samorządy walczą o życie...

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 1

 

W cieniu politycznych walk, sporów o pamięć i pomniki, rocznicowych uroczystości trwa inna, prawie niewidoczna w mediach i przeciętnego obywatela o pieniądze dla samorządów, ich rozwój i przyszłość.

 Po zapowiedziach rządu o ograniczaniu deficytu finansów publicznych, przesunięciach w ramach, podwyżce VAT-u i wprowadzeniu reguły wydatkowej przyszła walk o deficyt sektora samorządowego ( w ubiegłym roku wyniósł on ok. 15 mld zł.)

 Samorządy w tym roku czeka bowiem    walka z rządem o samodzielność. Od pół roku przepychają się one o to, kto jest winny zbyt wysokiemu deficytowi finansów publicznych. Resort finansów znacznie ograniczył możliwości lokalnych włodarzy nowym rozporządzeniem o klasyfikowaniu długu (teraz wchodzą w niego m.in. leasing i cesje wierzytelności). Ale na tym nie koniec. MF konsultuje ustawę, zgodnie z którą w lokalnym budżecie w 2012 r. deficyt nie będzie mógł przekroczyć 4 proc. dochodów. W kolejnych latach limit będzie jeszcze niższy, a w 2015 r. i kolejnych deficyt nie będzie mógł przekroczyć 1 proc. Unia Metropolii Polskich zwraca uwagę, że wydatki samorządów koncentrują się na inwestycjach, więc spora ich część wraca do budżetu w formie różnego typu podatków – np. 23 proc. VAT od inwestycji bez prawa zwrotu.

„Jeśli Ministerstwo Finansów wprowadzi dla samorządów nowe limity zadłużania, we Wrocławiu nie powstaną most Wschodni, nowe baseny i wiele innych ważnych inwestycji- tak mówił w czwartek na specjalnie zwołanej konferencji  Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia.Ministerstwo Finansów słusznie zamierza zatrzymać wzrost zadłużenia publicznego, ale niesłusznie chce to osiągnąć kosztem samorządów” - przekonuje Dutkiewicz.

 

Trudno nie zgodzić się celem jaki chce uzyskać Ministerstwo Finansów i ograniczeniem zadłużania samorządów. Jednak jeszcze bardziej trudno niezgodzie się za argumentacją samorządów. Ograniczenia  rządu narzucone samorządom zatrzymają ich rozwój, nie tylko dużych aglomeracji jak Wrocław, ale i małych miasteczek i wsi. Zahamowanie rozwoju tych miast to także zahamowanie rozwoju   całego kraju.  Samorządy średnio wydają 23,5 proc. swoich budżetów na inwestycje, a rząd tylko 5 proc. To pieniądze, za które jest finansowana budowa dróg, kolei, szkół i całej infrastruktury. Bez tych inwestycji nie dostrzeglibyśmy rozwoju Polski po przystąpieniu do Unii Europejskiej.

 Jacek Rostowski  chce pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony pragnie ograniczyć szaleństwo inwestycyjne samorządów,  a z drugiej zmniejszyć dług publiczny. Czy to mu się uda? Czy nie będzie to ze szkodą na rozwoju małych miast, które nie mają jak stolica dużych budżetów pozwalających na finansowanie inwestycji?

 Państwo od lat traktuje samorządy po macoszemu.  Samorządy otrzymują coraz to nowe  dodatkowe obowiązki (np. podwyżki dla sfery budżetowej), za którymi nie idą pieniądze z centrali.

Samorządy są w takiej sytuacji, że tylko zadłużając się (oczywiście rozsądnie) mogą się rozwijać. To nie są "przejadane" długi, to pieniądze na inwestycje.  Szkoły, przedszkola, szpitale. obwodnice, drogi, zakup taborów autobusów miejskich,  rozwój kanalizacji, budowa oczyszczalni ścieków to niektóry projekty realizowane przez samorządy. Owszem samorządy nie mogą zadłużać się w nieskończoność, teraz chcą skorzystać z pieniędzy unijnych, wykorzystując tą szansę muszą mieć jednak własne środki, właśnie z nowych pożyczek.

 Walka samorządów  z rządem pokazuje, że rządzący zamiast przeprowadzać zmiany systemowe, strukturalne, reformę systemu emerytur czy KRUS-u, które przyniosłyby trwałe oszczędności – wybierają łatwiejszą ścieżkę, która w opinii rządu  będzie mniej kosztowna politycznie. PO chce przerzucić ciężar hamowania długu publicznego na samorządy. Brak odwagi w przeprowadzaniu reform chce zastąpić walką z samorządami, nie tylko o długi ale także walcząc z inwestycjami.

Słusznie w liście do Ministerstwa Finansów pisał zatem Rafał Dutkiewicz. "Naprawiając finanse publiczne, chce Pan zdusić życie samorządów. To błędna droga, Panie Ministrze".Ofiarą takich „napraw” mogą się stać mieszkańcy polskich miast.

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka