Do napisania notki „zmusił” mnie Obywatelski Dolny Śląsk. Ugrupowanie Prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, wystawi w jesiennych wyborach kandydatów do Senatu – ustaliła wczorajsza "Rzeczpospolita".Polityczne plany prezydenta Wrocławia znane są od dawna. Dzięki startowi w Senacie większy wpływ na ustawodawstwo mieliby właśnie przedstawiciele lokalnych władz. Aby tak się stało, stojący na czele Wrocławia Rafał Dutkiewicz, chce do podobnych kroków namówić swoich kolegów z Krakowa, Poznania i Gdyni. Kto wystartuje w walce o mandat senatora z partyjnymi przedstawcielami największych parii jeszcze nie wiadomo, zastanowiło mnie to jednak po co tak naprawdę potrebny jest nam Senat? Czy spełnia swoją rolę?
„To możliwość wpuszczenia świeżej krwi do polskiego obiegu politycznego, ciekawy pomysł na Senat i możliwość korygowania prawodawstwa z punktu widzenia samorządów – mówi "Rz" Dutkiewicz i nie wyklucza realizacji takiego projektu. Zaznacza, że sprzyjają mu jednomandatowe okręgi wyborcze”. Polityczne ruszenie na Senat samorządowców jest zrozumiałe, chcą mieć w końcu wpływ na stanowienia prawa i otaczającą rzeczywistość, często zawiedzeni ze współpracą z władzą centralną. Czy to jest rzeczywiście izba refleksji czy po prostu izba wciskania guzików zgodnie z partyjną instrukcją?
Powstały już w 1493 r. Senat był w I Rzeczypospolitej jednym z trzech stanów sejmujących - tak jak izba poselska i monarcha. Istnienie izby Senatorskiej zakładała Konstytucja 3 maja. Senat działał również od początku II Rzeczypospolitej, od 1922 r. Jego powrót do życia publicznego w III Rzeczypospolitej miał wymiar symbolu: był jednym z ważnych znaków nowego, ustrojowego porządku.
Czy jednak spełnia swoją rolę czy jest jeszcze potrzebny? Jak ogólnie wiadomo, Senatorowie debatują nad uchwalonymi przez posłów ustawami i albo je przyklepują, albo wprowadzają drobne poprawki (które Sejm często odrzuca). Sporadycznie decydują się odrzucić ustawę. Poza tym wygłaszają oświadczenia. Ot i cała w zasadzie praca. Senatorowie nie wzbudzają takich kontrowersji jak posłowie, a i stosunek do społeczeństwa do Senatu jest bardziej przyjazny.
Wybory do Senatu będą pierwszymi wyborami wg zasad okręgów jednomandatowych. Z jednej strony będzie można glosować na konkretnego człowieka, a nie na partię. Z drugiej strony do Senatu mogą dostać się osoby szukające schronienia, ciepłej przechowalni jak były poseł, a obecnie Senator Henryk Stokłosa.
Niektórzy zapewne zaraz się oburzą. Dopiero co przywróciliśmy Senat i już mielibyśmy go burzyć z porządku demokratycznego?
Obrońcy Senatu wskazują na jego istotną rolę w procesie legislacyjnym, według nich to właśnie Senat jako „izba refleksji” ma być hamulcem bezpieczeństwa, przed wątpliwej jakości pomysłami posłów. Żeby uniknąć politycznego linczu dodam, że pomysły wątpliwej jakości pewnie pojawiają się stosunkowo rzadko.
Wybory do obu izb odbywają się w tym samych czasie, w związku z czym nastroje społeczne znajdują odzwierciedlenie w podziale mandatów, zarówno w sejmie jak i senacie. Zazwyczaj układ partyjny w obu izbach jest bliźniaczo podobny, więc hamulec o którym obrońcy Senatu mówią, jest hamulcem jedynie z nazwy. Często Senat jest równie upolityczniony (co naturalne) jak sejm, ale zamiast izby refleksji i poprawiona prawa uchwalonego przez sejm, staje się jedynie zgromadzeniem ludzi wciskających beznamiętnie guziki zgodnie z politycznymi instrukcjami. Kontrowersyjna zatem wydaje się rola Senatu jako strażnika dobrego prawa. Przeciwnicy podkreślają, że takie same albo lepsze efekty można osiągnąć wzmacniając rządowe i parlamentarne służby prawne, zaś na straży prawa stoją jeszcze prezydent i Trybunał Konstytucyjny. Jest zresztą problematyczne, na ile Senat przyczynia się do poprawiania jakości prawa, bardziej „przyklepuje” ustawy wychodzące z sejmu, niż staje się strażnikiem dobrego, zgodnego z konstytucją prawa.
Tradycja Senatu w Polsce-- choć bardzo ważna -- nie może w tym przypadku mieć przesądzającego znaczenia. Nie powinny bowiem, co często zarzuca się zwolennikom istnienia Senatu, decydować o tym jedynie względy sentymentalno-emocjonalne. Uzasadnienie istnienia drugiej izby powinno polegać na sformułowaniu pewnych konkretnych interesów, których realizacji miałaby ona służyć, a z tym nie jest najlepiej.
Kontrowersyjna wydaje się też rola Senatu jako strażnika dobrego prawa. Przeciwnicy podkreślają, że takie same albo lepsze efekty można osiągnąć wzmacniając rządowe i parlamentarne służby prawne, zaś na straży prawa stoją jeszcze prezydent i Trybunał Konstytucyjny. Jest zresztą problematyczne, na ile Senat przyczynia się do poprawiania jakości prawa.
W debacie , której niestety ostatnio w ogóle nie ma - przeważa pogląd, że powinna to być reprezentacja polityczna. Coraz mniej zwolenników wydaje się mieć koncepcja izby samorządowej (taką widzieliby włodarze polskich miast z Dutkiewiczem na czele). Na dobrą sprawę nie została ona sprawdzona z pozytywnym skutkiem nigdzie na świecie, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo
Wątpliwe wydaje się też uzasadnienie dwuizbowości jako elementu podziału władz. W istocie prowadzi to bowiem do osłabienia legislatywy wobec władzy wykonawczej, a nie o to chyba chodzi.
Tak więc czy rzeczywiście Senat jest nam jeszcze potrzebny? Czy spełnia swoją rolę, a może to już tylko zgromadzenie byłych posłów, polityczna emerytura dla niektórych, trzecia polityczna liga?Czy Senat to relikt przeszłości?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)