Chciałbym zwrócić uwagę na wrzawę jaką wywołała okładka tygodnika „Angora”. Stowarzyszenie Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii "Otwarta Rzeczpospolita" zapowiedziało zawiadomienie prokuratury o nawoływaniu do nienawiści na tle rasowym i narodowościowym przez wydawcę "Angory", za poniższą okładkę. Gdzie w tej okładce jest nawoływanie do nienawiści na tle rasowym i narodowościowym? Jest to raczej humor i satyra, która zawiera ziarnko prawdy. Stowarzyszenie deklaruje skierowanie do sądu pozwu cywilnego przeciwko wydawcy tygodnika za naruszenie dóbr osobistych Stowarzyszenia i jego członków.
„O ile restytucja mienia jest bez wątpienia kwestią całkowicie zrozumiale wywołującą zainteresowanie mediów, o tyle okładka "Angory" wskrzesza ohydne stereotypy antysemickie sugerując, że Żydzi spiskują, aby uzyskać więcej niż im się w procesie restytucyjnym należy, włączając w to powszechnie znane polskie symbole”- twierdzi Abraham Foxman, dyrektor ADL, którego cytuje portal informacjeusa.com. Ile zatem wolności dla prasy? Na jaką okładkę może sobie pozwolić redakcja?Czy powinna ulegać?

Jak mówi„ Antysemityzm portretujący Żydów jako chciwych, obsesyjnych na punkcie pieniędzy czy knujących, by oszukać innych, ma swoje głębokie korzenie historyczne. Wyrządzał narodowi żydowskiemu wiele zła i krzywd przez wiele stuleci. We współczesnej Polsce na taki fanatyzm nie ma miejsca. Na przywódcach Polski, w jej władzach, jak i liderach społeczności obywatelskiej, spoczywa obowiązek okazania wrażliwości na ten incydent i potępienie tej rażącej bigoterii.”
„Premier Donald Tusk, w imieniu polskiego rządu, powinien niezwłocznie potępić ten pozbawiony smaku i wrażliwości komunikat nienawiści eksponowany na okładce "Angory", inspirowany stereotypami i prowokujący czytelników pisma do antysemityzmu”- uważa prof. Michael Szporer (portal informacjeusa.com )
W opinii Żydów polski rząd powinien wypowiedzieć się na temat okładki tygodnika i potępić w ostrych słowa redakcję. Żydzi uważają, że wolność słowa może być ograniczana przez polityczne instrukcje z góry. Wystarczy niechęć jednej grupy narodowościowej, oburzenie, które niczym tak naprawdę nie jest usprawiedliwione aby znów pisać o Polsce jako kraju w którym odradza się paskudny antysemityzm. Gdyby iść tropem tej powyższej wypowiedzi i szukać analogii Polacy za każdym razem kiedy w „The New York Times” pojawia się sformułowanie o „polskich obozie koncentracyjnym” powinni domagać się nie tylko reakcji redakcji dziennika ale i amerykańskiego rządu, na którym „spoczywa obowiązek okazania wrażliwości na ten incydent i potępienie tej rażącej bigoterii”.
O okładce polskiego tygodnika piszą także izraelskie gazety. Jeden z największych tam dzienników "Maariv" artykuł zatytułował:"Nienawiść Warszawy". - „Kwestia wypłaty odszkodowań za utracone mienie ukazuje szpetne oblicze polskiego antysemityzmu; z dnia na dzień nasilają się antyżydowskie publikacje”. Jakie antyżydowskie publikacje ma na myśli izraelska gazeta? Nie zamierzam się licytować się ile w ostatnich miesiącach było antypolskich publikacji ale paranoja prasy izraelskiej sięgnęła absurdu.Polska prasa i Polacy mają ważniejsze problemy niż opisywania spraw żydowskich, a jedna publikacja i jedna okładka tygodnika o nakładzie 400 tys. nie może być wykorzystywana do opisywania problemu antysemityzmu w Polsce. Idąc za mysleniem izrealskiej gazety powinniśmy pisać o "Nienawiści Nowego Jorku" czy "Nienawiści Moskwy" gdy tylko pojawią się w tamtejszej prasie nieprzychylne, nawołujące do antypolonizmu (wg nas) artykuły.
Szczerze nie rozumiem tego oburzenia. Stosunki polsko-żydowskie już dawno nie były w tak doskonałym stanie jak dziś. Kultura żydowska stale się w Polsce rozwija, powstaje wiele cennych inicjatyw poświęconych korzeniom polskim Żydów (powstaje choćby Muzeum Polskich Żydów), a Żyd przestał być dla przeciętnego Polaka straszny. Coraz bardziej Polacy odkrywają jak wiele łączy ich z Żydami, jak wielka była to mniejszość w Polsce przedwojennej. Nie rozumiem, komu zależy na zamieszaniu wokół jednej okładki, jednego tygodnika. Skala oburzenia jest zdumiewająca, jakby komuś zależało na wzniecaniu fali krytyki wobec Polski, a okładka była tylko wykorzystywanym do tego pretekstem.
Paweł Woldan, redaktor naczelny "Angory", mówił w zeszłym tygodniu dla Gazeta.pl, że na oprotestowanej okładce znalazł się rysunek satyryczny. Taka jest prawda. Kto zetknął się z tygodnikiem „Angora” doskonale wie, że okładki tygodnika stanowią często satyryczny opis samej treści. Tak też to powinniśmy traktować, a nie poddawać się sztucznie nakręcanej krytyce wobec Polski. Czy okładka zachęca do antysemityzmu oceńcie sami.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)