W ubiegłym tygodniu doradca prezydenta prof. Roman Kuźniar powiedział w "Sygnałach Dnia" w radiowej Jedynce, że według prawa międzynarodowego i konwencji ONZ, zbrodnia katyńska nie spełnia kryteriów definicji ludobójstwa. – „Wiem, że niektórzy Polacy nie będą chcieli się zgodzić. Jednak prawo międzynarodowe jest jednoznaczne – podkreślił w radiowej audycji Kuźniar.
Sprawa oburzyła wielu polityków, stała się także tematem artykułów na Salonie.
PJN domaga się dymisji prezydenckiego ministra a sam Kuźniar? Sam Kuźniar nie widzi problemu .Zdaniem doradcy prezydenta ds. międzynarodowych sprawę jego dymisji stawiają osoby, które nie znają treści jego wypowiedzi - lub nie rozumieją prawno-międzynarodowego kontekstu zbrodni katyńskiej.
Sprawa jest oczywista prawie dla wszystkich, tylko nie dla PO i samego Kuźniara. Pierwszą rzeczą jaką powinien uczynić jest złożenie rezygnacji z zajmowanego stanowiska, albo przynajmniej oddanie się do dyspozycji swojego szefa.
To nie pierwszy przypadek braku honoru w polskiej polityce. Czyż minister Bogdan Klich nie powinien złożyć rezygnacji po 10 kwietnia? Odpowiedź również oczywista, i znów nie dla wszystkich.
Honor to odpowiedzialność za dane słowo. Nie w działaniach bezpośrednich polityków należy upatrywać zachowań honorowych, bo często ich tam nie widać. Honoru należy się dopatrywać w realizacji zapowiedzianych celów oraz w przypadku zachowania po niefortunnych wypowiedziach ich samych.
Po wypowiedzi Kuźniara przypomniała mi się niedawna sprawa niemieckiego ministra obrony narodowej. Karl-Theodor zu „Guttenberg” został oskarżony o plagiat. Najpopularniejszy minister niemieckiego rządu, gwiazda chadeków, przyszły kandydat na kanclerza. Tak było do niedawna. Teraz - człowiek, który poruszył niemiecką opinię publiczną. Odsądzany od czci i wiary tylko dlatego, że w swojej pracy doktorskiej sprzed kilku lat wykorzystał dosłowne fragmenty tekstów innych autorów, nie podając źródła ich pochodzenia. Złożył rezygnację. "Wyciągam wobec siebie konsekwencje, jakich żądałbym także od innych. Odpowiadam za swoje słabości i błędy". W takich słowach Guttenberg uzasadnił swoje odejście.
Patrząc na jego postawę zastanawiam się, co na jego miejscu zrobiliby polscy ministrowie. I nie mam tu na myśli tylko ministrów obecnego rządu i prezydenckiego ministra. Nie tylko rządzą nami frajerzy jako ostatnio określiła Jadwiga Staniszkis, ale i ludzie bez honoru. Przede wszystkim honor głupcze…


Komentarze
Pokaż komentarze (28)