Obok badania CBOS dotyczącego poparcia dla prezydenta Komorowskiego (ponoć aż 54 proc. Polaków ocenia dobrze prezydenta) ukazała się dziś ciekawa informacja. Bronisław Komorowski chce bowiem zmobilizować rząd Donalda Tuska do przeprowadzania reform.
Sam Komorowski w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał, że będziemobilizował rząd do reform. To była jednak logika wyborów. Jak się okazuje za nieoficjalnych spotkaniach z posłami sygnalizował, że ich tempo powinno być szybsze. Teraz planuje do jesiennych wyborów parlamentarnych sześć debat o zmianach w emeryturach. Skąd ta niespodziewana „aktywność” prezydenta? Niedługo minie rok, od kiedy Bronisław Komorowski jest prezydentem, a jedyną rzeczą z czego jest znany jest „bul”, a sama aktywność prezydenta Komorowskiego skupia się wyłącznie na sprawach ceremonialnych oraz polityce uśmiechów.
Jak zapowiadają ministrowie w kancelarii prezydenta pierwsza debata odbędzie się już 18 maja. W trakcie tej debaty prezydent zamierza koncentrować się na dwóch zagadnieniach: jak zapewnić Polakom godziwą emeryturę, a także na wiarygodności systemu emerytalnego i instytucji, które nim zarządzają. Jaki będzie efekt tych rozmów? Mam nieodparte wrażenie, że prezydent znów kieruje się logiką wyborczą, chce wyciągnąć do rządu pomocną dłoń.
Z jednej strony powstanie bowiem wrażenie, że dzięki zapowiedzianym debatom prezydent wpływa na sytuację krajową, rozmawia z rządem, jest zaniepokojony ale i zatroskany, patrzy na ręce rządzącej platformie i oczekuje od niej większych, szybszych reform gospodarczych. Jest ich strażnikiem. Od prezydenta kojarzonego z błędem ortograficznym do inicjatora spotkań, debat i konkretnych rozwiązań (efektem debat ma być gotowy plan najważniejszych zmian w emeryturach).
Debaty mają także wskazać, że obecny prezydent jest bardziej skłonny do rozmów z rządem, niż jego poprzednik, interesuje się gospodarką i dba o to, by były to zmiany jak najmniej bolesne dla społeczeństwa. Gospodarka, która ma być tematem tych debat ma na celu zepchnąć w otchłań i niebyt dyskusje o Smoleńsku, Katyniu, katastrofie smoleńskiej.
Sama Platforma mimo, że z oczywistych względów nie będzie przeprowadzać przed wyborami żadnych niepotrzebnych ruchów ewentualnymi reformami, chce być stroną aktywną w tych debatach, na tyle aktywną aby wytworzyć otoczkę partii odpowiedzialnej, myślącej o długofalowej strategii gospodarczej, partii rozsądku, otwartej na debatę publiczną. Takie debaty mogą pomóc platformie zdjąć społeczne odium, jaki się wytworzyło, że to rząd odpowiada za podwyżki w kraju, i pokazać, że gospodarka jest najbliższa właśnie platformie. Komunikat dla wyborców będzie jasny: rząd trzyma rękę na pulsi, sytuacja gospodarcza jest znakomita, a „reformy” będą miały formę polityki małych, ewolucyjnych kroków, nieszkodliwych dla przeciętnego Kowalskiego. Debaty jednak nie przyniosą nic nowego w prowadzonej przez rząd polityce, nie zmienią rytmu przeprowadzanych „reform”, poza ogólnikami i pustymi hasłami, będę jedynie wykorzystywane politycznie jako wyborcze show z udziałem Komorowskiego w roli głównej.
W istocie zatem te zapowiadane debaty nie mają służyć społeczeństwu, mają za zadanie pomóc poobijanej nieco PO w kampanii parlamentarnej. Ponadto jak słusznie zauważył były prezydent Aleksander Kwaśniewski„Po czterech latach rządzenia rząd jest zużyty i brakuje mu wizji. Największą słabością PO jest to, że ludzie mają poczucie, iż te lata zostały nie w pełni wykorzystane. Dlatego prezydent i rząd mogliby wspólnie przedstawić strategiczny plan dla Polski w kilku zasadniczych sprawach: finansów publicznych, ochrony zdrowia, emerytur, edukacji czy konkurencyjności gospodarki.”
Niewykluczone zatem, że sztab wyborczy Platformy Obywatelskiej będzie miał swoją siedzibę także przy Krakowskim Przedmieściu, a prezydencki minister Sławomir Nowak jako specjalista od politycznego PR-u z pewnością przygotuję jeszcze nie jedno koło ratunkowe dla rządu rzucone przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Może przecież urządzić debatę dotyczącą choćby inflacji, wspólnie z ministrem Rostowski i szefem NBP Markiem Belką. Samprezydent uznał, że jego głównym zajęciem na najbliższe miesiące jest kreowanie polityki partyjnej, a nie międzynarodowej.By żyło się lepiej...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)