Dzisiejsze wydanie „Naszego Dziennika” podaje arcyważną informację. Dwa miesiące przed rocznicą podpisania traktatu polsko-niemieckiego o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy Berlin wycofał się z realizacji postulatu rehabilitacji polskiej mniejszości narodowej.
Warto przypomnieć, że w okresie międzywojennymWładze Weimarskich Niemiec oficjalnie uznały istnienie polskiej mniejszości, mimo zdecydowanie antypolskiego kursu Republiki, która na arenie międzynarodowej niezmiennie kierowała się priorytetem rewizji granic wschodnich. Przyznanie prawnego statusu mniejszości polskiej w Niemczech doprowadziło jednak wówczas do rozkwitu działalności organizacyjnych Polaków.
W roku 1922 powstał Związek Polaków w Niemczech (ZPwN), który, według zapisów statutowych był „zrzeszeniem wszystkich Polaków zamieszkujących w Niemczech” mającym na celu „zdobycie dla ludności polskiej w Niemczech pełnych praw mniejszości narodowych i obronę jej interesów ogólnych we wszystkich dziedzinach życia społecznego, jak również szczególnych praw swych członków”. Liczebność tej organizacji .pod koniec lat 30. XX wieku wyniosła ok. 30 tys. osób. Po agresji III Rzeszy na Polskę przedstawiciele mniejszości zostali poddani represjom (ok. 2 tys. Polaków zostało więzionych, a ok. 200 zamordowanych).W lutym 1940 roku na mocy rozporządzenia Rady Ministrów Obrony Rzeszy, podpisanego przez Hermanna Göringa, organizacje polonijne w Niemczech zostały rozwiązane, ich majątek skonfiskowany, a działalność zakazana.
Teraz okazuje się, że Berlin bardzo szybko wychwycił płynące z Warszawy sygnały o nieprzywiązywaniu wagi do własnej polityki historycznej. Ostatnio polski rząd już w styczniu zgodził się zrezygnować z określenia "mniejszość polska" w negocjacjach z niemieckim rządem na temat sytuacji Polaków żyjących w Niemczech! Politycy Platformy tłumaczą zmianę stanowiska tym, że sami Polacy w Niemczech nie chcą być mniejszością, a Niemcy i tak się na to nie zgodzą. – „Nie ma takiego postulatu, bo ustawowo ten status dotyczy Fryzyjczyków, Duńczyków i Serbołużyczan” – wyjaśniał wówczas szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Andrzej Halicki (PO).
Berlin wyczuwając sygnały płynące z Warszawy postanowił jeszcze bardziej politycznie na tym skorzystać.W trakcie środowego spotkania grupy roboczej w ramach tzw. okrągłego stołu w Berlinie okazało się, że Niemcy, bez porozumienia ze stroną polską, zmienili swoje wcześniejsze stanowisko i w deklaracji końcowej zabraknie formuły o rehabilitacji przez Bundestag mniejszości polskiej mieszkającej na terenie przedwojennej Rzeszy.
Co ważne ciekawe, jeszcze we wtorek wiceszef departamentu współpracy z Polonią w polskim MSZ Stanisław Cygnarowski sprawę tę - obok zabiegów o odszkodowania dla organizacji mniejszości polskiej za mienie wywłaszczone w Niemczech - zaliczył do najpilniejszych.
W trakcie dotychczasowych rozmów strona niemiecka obiecywała rehabilitację przedwojennej polskiej mniejszości, która padła ofiarą narodowego socjalizmu. Wiceminister spraw zagranicznych w Berlinie Christoph Bergner zobowiązał się, że zadba, by sprawa ta trafiła pod obrady Bundestagu jeszcze przed uroczystościami 20. rocznicy podpisana traktatu polsko-niemieckiego. Teraz wykorzystując brak aktywności polski rządu i tak naprawdę ignorowanie przez rząd Polaków w Niemczech, zachodni sąsiad wygrywa kolejną bitwę, którą strona polska poddaje bez walki.
Jak podaje „Nasz Dziennik” zamiast „formalnej rehabilitacji Niemcy są gotowi wyrazić jedynie ubolewanie i ewentualnie przyznają, że zamordowanie działaczy polonijnych było bezprawne”.
Sytuacja ta po raz kolejny obnaża brak jakiekolwiek polityki polskich władz wobec Polaków zamieszkujących Niemcy, brak wizji i strategii rozmów z sąsiadem. To przykład ignorowania ważnych interesów Polaków, jak się okazuje ten rząd nie prowadzi żadnej polityki historycznej.Przegrana w sprawie dotyczącej rehabilitacji jest oddaniem w ręce Niemiec tak istotniej historycznie, o wymiarze symbolicznym kwestii. Niestety to kolejna porażka rządu na własne życzenie. 20 rocznicę podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1991 r. będziemy obchodzić w cieniu takich wydarzeń, będą to uroczystości, w których nie będziemy równym partnerem, a Niemcy politycznie wygrają wszystko co było możliwe.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)