Jak podała dziś PAP sąd w uzasadnieniu wyroku uniewieniającego gen.Czesława Kiszczaka podkreślił, że nigdy nie wykazano, aby szyfrogram pozostawał w jakimkolwiek związku z decyzją o użyciu broni palnej w kopalni.
Sędzia wskazywał m.in., że podczas procesu zomowców uczestniczących w akcji na terenie kopalni nikt nie powołał się na to, iż strzelał w związku z szyfrogramem."Nikt nie powiedział jednego: użyłem broni, bo poznałem szyfrogram Kiszczaka"- zaznaczył sędziaMarek Walczak.Ponadto sąd odniósł się do kwestii przekazania przez Kiszczaka uprawnień do użycia broni. Sędzia wskazał, że uprawnienia takie przekazywał już dekret o stanie wojennym, a szyfrogram był głównie powtórzeniem tego dekretu."Jeśli dekret wprowadził taką regulację, to nie można twierdzić, że Kiszczak rozsyłając jego treść przekazywał swoje uprawnienia"- powiedział sędzia.
Sprawa byłego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci 9 górników kopalni "Wujek" w 1981 roku, wróciła do sądu I instancji w 200 9 roku. Wówczas to - 20.10.2009 Sąd Apelacyjny, uchylając wyrok Sądu Okręgowego w tej sprawie wypowiedział się w następujący sposób.
SO w lipcu 2008 roku uznał, że karalność nieumyślnego - jak przyjęto - czynu Kiszczaka przedawniła się w 1986 roku. Sąd Apelacyjny uznał, że analiza materiału dowodowego jest nietrafna. Zaznaczył, że do wyjaśnień gen. Czesława Kiszczaka należałoby podchodzić "z większą ostrożnością", gdyż Kiszczak występował w roli oskarżonego. W ocenie sądu pod uwagę powinien być wzięty całokształt okoliczności.
Sąd Apelacyjny zaznaczył w 2009 roku, że Kiszczak jako minister spraw wewnętrznych powinien przewidzieć możliwe scenariusze, w tym możliwość użycia siły. Według sądu gen. Czesław Kiszczak miał obowiązek wydania aktu regulującego użycie broni palnej w sytuacjach nadzwyczajnych. Wynikało to wprost z dekretu o stanie wojennym. "Wyjaśnienia oskarżonego, że ktoś mu coś radził, albo że dekret w sposób wystarczający to regulował, nie mogą się ostać, bo jest to delegacja z dekretu, którą miał obowiązek wykonać" - orzekł Sąd Apelacyjny.

„Kiszczak był jednym z autorów stanu wojennego i należał do osób najlepiej poinformowanych o sytuacji politycznej, a także sytuacji strajkowej” - podkreślił SA. Sąd zaznaczył, że dekret regulował także wydanie innych rozporządzeń dotyczących życia społecznego w Polsce, w tym przez ministra spraw wewnętrznych. Inne rozporządzenia oprócz tego regulującego użycie broni zostały wydane. W ocenie sądu, Kiszczak musiał zdawać sobie sprawę, "że przepisy dekretu o stanie wojennym w sposób dalece niewystarczający regulowały zasady użycia oddziałów zwartych i możliwość użycia przez nie środków przymusu i broni palnej". W ocenie Sądu Apelacyjnego z 200 9 roku "nasuwa się przekonanie, że z pełną premedytacją i z pełnym przekonaniem zdaje się ta delegacja nie została wykonana" - orzekł SA. "Bo ówczesna władza używała broni wobec robotników, ale nie chciano tego robić w majestacie prawa".
SA ocenił, że Kiszczak musiał wiedzieć, że może dojść do "niekontrolowanego użycia broni, w tym do oddawania strzałów z broni palnej w czasie akcji odblokowywania zakładów pracy". Konsekwencją braku wydania rozporządzenia było "ręczne sterowanie podczas akcji pacyfikacyjnej w kopalniach". Sąd zwrócił też uwagę, że po tragediach w kopalniach winni nie zostali ukarani (przez ówczesne władze), a osoby biorące udział w pacyfikacjach "za wiedzą i zgodą Kiszczaka zostały odznaczone". "Oskarżony Kiszczak osobiście wręczał im te odznaczenia" - stwierdził Sąd Apelacyjny.
Po tym orzeczenie Sądu Apelacyjnego, sprawa powróciła do sądu I instancji, który wiemy jaki dziś wydał wyrok. Tym bardziej, wobec powyższego jest zastanawiające jest ustne uzasadnienie sędziego. Mam nadzieję, że szybko poznamy pisemne uzasadnienie, które będzie można skonfrontować z wcześniejszymi ustaleniami Sądu Apelacyjnego.
Czy proces 85-letniego Kiszczaka będzie trwał dalej? Miejmy nadzieję, na apelację. Warto na koniec jeszcze wspomnieć o paru faktach. W 1996 r. uniewinniono Czesława Kiszczak, a w 2004 r. skazano na 2 lata więzienia w zawieszeniu. Oba wyroki uchylił SA. Sprawę Kiszczaka wyłączono w 1993 r., z powodu złego stanu jego zdrowia, z katowickiego procesu zomowców spod "Wujka", w którym zapadł już prawomocny wyrok skazujący. W 2008 r. katowicki sąd apelacyjny złagodził wyrok b. dowódcy plutonu specjalnego ZOMO Romualdowi Cieślakowi - z 11 do 6 lat więzienia. 13 jego podwładnych dostało zaś wyroki od 3,5 do 4 lat - wyższe niż w sądzie okręgowym. W kwietniu br. Sąd Najwyższy utrzymał te wyroki.
Ponadto Sąd Wojskowy w Warszawie bada sprawę prokuratorów, którym zarzucane jest utrudnienie śledztwa w sprawie wydarzeń w kopalni "Wujek".


Komentarze
Pokaż komentarze