Donald Tusk straszy rządami PiS-u, główne media nieobliczalnym Jarosławem Kaczyńskim, publicyści faszyzmem, a Jacek Rostowski wcielonym złem, pomysłem z piekła rodem czyli możliwą po wyborach parlamentarnych koalicją PiS i SLD.
Choć już sam pomysł wydaje się absurdalny i niemożliwy ze względu nie tylko na różnice w programach obu partii oraz historyczne korzenie SLD, nie przeszkadza to Jackowi Rostowskiego w straszeniu opinii publicznej. Przyboczny pallotyn Donalda Tuska, Jacek Rostowski w porannej rozmowie w radiu TOK FM odświeża Polakom pamięć: „przypomniałem Polakom, że za czasów SLD bezrobocie średnio wynosiło 19,1 proc. A za naszych rządów 8,6 proc. To nie jest tak, że to był jakiś dopust boży. Oni po prostu źle rządzili” Według ministra finansów o tej przeszłości trzeba pamiętać podczas głosowania w jesiennych wyborach parlamentarnych. – „Dziś rysuje się taka potencjalna koalicja rodem z piekła - straszył wizją objęcia rządów przezPiS iSLD.”
Nieobecność Jarosława Kaczyńskiego podczas środowej debatydot. odwołania Rostowskiego,poranny gość radia TOK FM skwitował w następujący sposób „To pokazuje do jakiego stopnia on lekceważy naszą demokrację i parlament”. Brak reform gospodarczych, kreatywna księgowość ministra finansów, brak reakcji na szalejącą żywność, podwyżka VAT-u, coraz większy fiskalizm państwa, brak wizji Polski, brak reform systemu ubezpieczeń społecznych rolników i służb mundurowych, niedokończone inwestycje drogowe, brak autostrad na EURO2012, zahamowanie wielu kluczowych inwestycji dotyczących infrastruktury, działania zmierzające do nałożenia kagańca finansowego samorządom to są powody wskazujące na stosunek tego rządu i ministra Rostowskiego do Polaków. To lekceważąca polityka gospodarcza tego rządu i nieodpowiedzialna polityka ministra Jacka Rostowskiego dotycząca finansów publicznych jest kpiną z państwa i Polaków. To brak wizji i odpowiedzialności jest jawnym lekceważeniem przyszłych pokoleń, na które zrzucona jest odpowiedzialność za stan finansów publicznych.
"Za kadencji żadnego rządu nie nastąpiła taka poprawa jakości życia obywateli, jak za rządów PO-PSL"— przekonywał wczoraj Jacek Rostowski, minister finansów, w czasie sejmowej debaty nad wnioskiem o jego odwołanie.

Z profesorską wprawą objaśniał posłom, jak za czasów jego rządów spadało bezrobocie, rosło zatrudnienie, naprawiane były finanse publiczne i znikała przepaść między bogatymi a biednymi.Ciekawe prawda?
Jacek Rostowski wczoraj w trakcie debaty: „Stopa bezrobocia w marcu 2011 r. wyniosła 13,1 proc. W marcu 2007 r., za rządów PiS, był to poziom 14,3 proc.”
Minister zapomniał dodać, że w marcu 2005 r. stopa bezrobocia wynosiła 19,3 proc. Za rządów PiS grono osób bez pracy kurczyło się więc znacznie szybciej niż za koalicji PO-PSL.
Jacek Rostowski: „W latach2008- 2010 r. w Polsce postało 730 tys. miejsc pracy”.
Tymczasem w latach 2005- -07 zatrudnienie wzrosło o 1,45 mln, o czym już wczoraj minister nie wspomniał. Nie trzeba mówić dlaczego.
„W czasie kryzysu wprowadziliśmy ogromny pakietoszczędnościowy” (ciekawe jaki? Czy ktoś go widział poza ministrem?).
Zapomniał jednak dodać, że wydatki publiczne w 2007 r. wynosiły 497 mld zł (42,2 proc. PKB), a w 2010 r. już 647 mld zł (45,7 proc. PKB). W samym kryzysowym 2009 r. wzrosły o 50 mld zł.
„ Udało nam się osiągnąć najlepsze wskaźniki gospodarcze w tym dziesięcioleciu bez nadmiernego zadłużenia”.
Koniec 2010 r. – 778,2 mln zł wyniósł dług sektora finansów publicznych, to o 47 proc. więcej niż na koniec 2007 roku.
Myślałem swego czasu, że Leszek Balcerowicz jest najbardziej zakochany w sobie ekonomistą, ale teraz okazuje się, że na głowę bije go Jacek Rostowski. Jest obok premiera największym szamanem polskich finansów, bajarzem, któremu nawet już Bruksela przygląda się z ostrożnością, nie bardzo wierząc w jego plany naprawy finansów publicznych
Ponieważ Jacek Rostowski straszy Polaków (niczym innym ostatnio rząd się nie zajmuje), wydaje się za słuszne przypomnienie Polakom za czyich rządów dług publiczny Polski urósł do blisko 800 mld złotych, o coraz większej inflacji, drożyźnie, rosnącym bezrobociu, spadku inwestycji zagranicznych. Jacek Rostowski zachowa po dzisiejszym głosowaniu stanowisko, poziom jednak jego impertynencji, ignorancji wobec Polaków i zasad ekonomii jest zadziwiający. Pewność siebie, narcyzm i dobre samopoczucie ministra finansów kraju, który ma w Europie jeden z największych poziomów zadłużenia jest objawem choroby Jacka Rostowskiego, który obok Donalda Tuska widzi cały czas Polskę jako zieloną wyspę. Dla Rostowskiego największym zagrożeniem nie jest bowiem fatalny stan finansów publicznych, polskiej gospodarki ale Jarosław Kaczyński, PiS, który może po jesiennych wyborach parlamentarnych zagrozić szampańskiemu samopoczuciu Platformy Obywatelskiej.
„Nie ulega jednak wątpliwości, że Jacek Rostowski jest złym ministrem i należy go z rządu usunąć. O jego słabości i braku oczekiwanych działań świadczy chociażby przyznanie mu przez czytelników "PB" Gospodarczej Maliny 2010. Lista zarzutów pod adresem ministrafinansówjest bardzo długa i nie zamierzamy go bronić” – mówił„PB”Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.
Gospodarka głupcze! Za to płaci Tobie społeczeństwo i za jej stan rozliczy Cię społeczeństwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)