Trzeba przyznać, że polscy politycy lubią tworzyć tematy zastępcze. Szczególnie ci z prawej strony sceny politycznej. Do rangi naczelnego problemu wielu polityków PiS-u i Solidarnej Polski urósł fakt, że Ruch Palikota chce, by wicemarszałkiem Sejmu została Anna Grodzka.
Swoją drogą, nie rozumiem po co podkreślać, że Anna Grodzka jest osobą, która zmieniła płeć. Dla oceny merytorycznej nie ma to znaczenia, ale chyba w Polsce trzeba jednak uczyć ludzi, że takie rzeczy się zdarzają i osoby takie jak pani Anna mają prawo do funkcjonowania w społeczeństwie na każdym szczeblu.
Niemniej "problem" Anny Grodzkiej nie jest, w mojej opinii, czymś istotnym. Ruch Palikota ma prawo, zgodnie z sejmowym obyczajem, wskazać swojego wicemarszałka. Kogo wybierze jest sprawą władz klubu i zgody osoby zainteresowanej. Mieszanie się do tego innych partii jest niczym innym jak hucpą i tworzeniem problemów zastępczych.
Nie da się jednak ukryć, że politykom prawicowej opozycji (tak jak i rządowym) merytoryczne mówienie o gospodarce, zwalczaniu bezrobocia czy problemach służby zdrowia przychodzi z trudem. Podobnie jak przychodzi to z trudem dziennikarzom największych mediów - tak głównego nurtu, jak i tych spod znaku PiS czy Radia Maryja.
Zapewne dlatego, że mówiąc o sprawach związanych z gospodarką, nawet jeśli ekonomia jest bliższa astrologii niż nam to wmawiają, wymaga pewnej elementarnej wiedzy. A z tym u polityków i większości dziennikarzy jest poważny problem w postaci pustki w głowie.
Swoją drogą - czy premier Tusk i minister Nowak ustosunkowali się już do listu otwartego kolejarzy dotyczącego nadmiaru stanowisk menedżerskich w PKP SA?
Do następnego (?)
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (8)