Jarosław Kaczyński powiedział był, że należy dążyć do tego, aby posiadanie dzieci stało się modne i pożądane. Oczywiście, mówił te słowa tylko i wyłącznie z troski o los naszego kraju i przyszłych emerytów.
Powiem wprost - Jarosław Kaczyński stoi przed swoją dziejową wręcz szansą. Może bowiem zostać trendsetterem nowej mody. Wystarczy, że znajdzie odpowiednio młodą kobietę, która zdecydowałaby się na dziecko z nim. A kłopotów mieć z tym nie powinien - młodzieżówka PiS na pewno pełna jest dziewcząt, które byłyby wręcz zachwycone taką możliwością...
Szczerze (i bardziej serio) mówiąc, to śmieszy mnie, gdy stary kawaler, który nie jest nawet w "jałowym" związku produkuje się na temat konieczności posiadania dzieci. Jakoś, na przykład, ja nie domagam się od innych, aby się rozmnażali. Zapewne dlatego, że sam dzieci nie mam i mieć nie chcę.
Zamiast, za przeproszeniem, pieprzyć o tym, że posiadanie dzieci powinno być modne, Jarosław Kaczyński mógłby się skupić na tym, jak sprawić, aby ludzie w odpowiednim wieku mieli dochody pozwalające na utrzymanie dzieci. Na tym samym powinien skupić się rząd Tuska.
Niestety rząd PiS (2005-2007), podobnie jak obecny rząd, skupiał się na tym, jak zrobić dobrze rozpuszczonym jak dziadowski bicz pracodawcom, a nie pracobiorcom. Nie ma żadnej gwarancji, że PiS zmieniłoby ten stan rzeczy po dojściu do władzy, bo w 2005 roku Kaczyński obiecywał społeczeństwu złote góry, a potem robił dobrze najbogatszym.
Nikt zaś nie zwraca uwagi, że Polacy chętnie rozmnażają się tam, gdzie mają dobre dochody. Np. w Wielkiej Brytanii. No, ale to wymaga myślenia. A nie tylko pieprzenia... o modzie czy wysuwania kosmicznych pomysłów 1000 złotych na dziecko.
Chociaż ten ostatni nawet mi się podoba, gdyby wszedł w życie, to natychmiast otworzyłbym sklep z alkoholem w jakiejś biednej dzielnicy...
Do następnego (?)
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (7)