Autor tego bloga wdał się w dyskusję ze znajomymi księżmi. Moja teza była oparta na tym co gdzieś wyczytałem, a mianowicie, że największymi przeciwnikami Papieża Franciszka są konserwatywni katolicy.
Ksiądz numer 1 opowiedział następującą historię:
Przychodzi kobieta i mówi, że 15 lat nie była u spowiedzi.
Co się stało?
Ano, proszę księdza jestem rozwiedziona i wyszłam ponownie za mąż. Nie chodziłam przez te lata do spowiedzi bo i tak bym nie dostała rozgrzeszenia.
To dlaczego przyszła Pani teraz? Ja nie mogę dać Pani rozgrzeszenia.
Jak to nie? Przecież Papież powiedział, że rozwiedzeni mogą już przestępować do komunii.
Ależ nie, nie powiedział tak.
Jak to nie????
Papież dał jej nadzieję, kobieta na skrzydłach pobiegła by się wyspowiadać, a ksiądz parafialny musiał ją odprawić z kwitkiem.
Ksiądz numer 2.
Przychodzi do niego dwóch przystojnych i postawnych facetów.
Szczęść Boże,
Szczęść Boże, co Was do mnie sprowadza,
Prosimy o pobłogosławienie obrączek.
Co proszę?
Prosimy o pobłogosławienie obrączek i naszego związku
Ależ ja nie mogę – jest to przeciwne nauczaniu kościoła
Ale przecież Papież powiedział, że można i kim on jest żeby nas osądzać,
Nie, nie powiedział tak,
Jak to nie????
Podobna sytuacja jak poprzednio. Papież coś powiedział (powiedzmy szczerze, że coś palnął), media przekazały dalej, gdzieś po drodze dokładny sens się zgubił i w ludzi wstąpiła nadzieja. Nadzieja krótka bo musiał ją zgasić ksiądz parafialny.
Danie złudnej nadziei jest nieodpowiedzialne. Czy jest też grzechem?
Oj Papieżu Franciszku, nie ułatwiasz Ty życia księżom na parafii.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo