Miałem zatytułować tą notkę : "Co za debil", ale cytując za Ryszardem Ochuckim komentującym swojego sobowtóra mógł bym narazić się adm. Więc tytuł notki jest inny, ot tak wtrącony po łacinie. Zrobiłem podobnie jak bohater mej notki.
Wracając do meritum :
Pomijam wpadkę, lapsus językowy może przytrafić się każdemu. Taki np. : poseł Janusz P. często takie miewał i dość często zdarzało mu się palnąć 'jestem posłem'. Niby jedna literka, a robi dużą różnicę.
Otóż pan Dawid Chełmecki (dziwnie się piszę per 'pan' wobec pacholęcia, które ma o wiele mniej lat od emnie, ale już niech mu będzie) poza przezabawnym lapsusem językowym zaskoczył mnie swoim, jak by to najdelikatniej powiedzieć... zaskoczył mnie swoim nieogarnięciem i nierozeznaniem w sytuacji.
Jak można nie wiedzieć że jest się transmitowanym 'na żywo' ? Jakoś nie wierzę by nikt go o tym nie poinformował.
Sama wypowiedź również nie jest powalająca, tak dukają dzieci w przedszkolu. Późniejsze wywody (w internecie jest także film z całą debatą) o tych drogach, chodnikach, boiskach i całej reszcie, o której dukał także jakieś mętne i zawiłe są.
Może po prostu jestem głupi i nie dla mnie język polityków ? No ale przecież mówi do mnie, do wyborcy więc czy kiełbasa którą serwuje powinna smakować mi czy jemu ? W knajpie mam zamówić to co lubi kucharz, czy to co ja lubię ?
Oj, źle się dzieje w PO, nawet PR im zaczyna nie wychodzić.
Może pan Dawid na co dzień także się tak wypowiada, czy to tylko nerwy przed kamerą ?
Tak czy siak daje to jakiś pogląd na tych wszystkich mistrzów świata, którzy startują do samorządów i liczą na nasze głosy.
Warto się przyjrzeć komu podstawiamy koryto.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)