4 obserwujących
36 notek
32k odsłony
401 odsłon

Obok uroczystości 1 września

Wykop Skomentuj

Uroczystości z okazji 80-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej minęły wczoraj. Nie będę się do ich przebiegu ustosunkowywał, bo mamy na ten temat sporo tekstów na Salonie24 i innych portalach. Natomiast ciekawa jest cała otoczka tego dnia i tych uroczystości. W miarę zbliżania się 1 września opozycja - jej media, jak to mają w zwyczaju, smędziła coś o martyrologii, świętowania klęsk itd. Ale w miarę upływu czasu głosy te cichły, zwłaszcza gdy okazało się że do Warszawy przybędzie kilkadziesiąt delegacji z prezydentem Trumpem na czele. 30 sierpnia okazało się że Trump przekłada wizytę i przyjedzie Pence. Od razu pojawiło się szereg interpretacji, nawet byli "ambasadorzy" którzy wcześniej wysmażyli głupawy i kłamliwy list do Trumpa ostrzegając Go przed przyjazdem do Polski, wyrazili opinię, że ten papierek "powstrzymał Trumpa". Cóż, można się tylko roześmiać, ale i zastanawiać jak takie dziwne osoby mogły pełnić wysokie funkcje w dyplomacji średniej wielkości państwa europejskiego. Przełożenie przez Trumpa wizyty skutkowało także szeregiem wystąpień polityków i celebrytów wśród których wyróżnia się pisanina Lisa i "żarty" Zandberga o polu golfowym Trumpa. Nagle, jak gdyby wiatr powiał w żagle opozycji, ale już przebieg wydarzeń uroczystości 1 września udowodnił, że jednak dla "totales" nadal panuje flauta. Przede wszystkim raził brak opozycji na uroczystościach. Sam Tusk nie pojawił się w Warszawie, uzasadniając swą absencję późnym zaproszeniem i swym przekonaniem, że niezbyt czekają "na Niego w Warszawie". Parę osób z ich szeregów pojawiło się w Gdańsku na "imprezie" organizowanej przez panią Dulkiewicz. I o tym spektaklu chciałbym napisać więcej. Zastanawiam się jaki był ich cel. Czy miał to być refleks tego co się równolegle dzieje w Warszawie? Jakieś konkurencyjne zgromadzenie? No chyba jednak nie. Nawet najostrzejsi krytycy polityki polskiej zaczepionej od kilku lat na US, nie mogą udowadniać, że Gdańsk był konkurencją dla Warszawy. Tym bardziej, że przebieg tego gdańskiego zgromadzenia okazał się momentami kompromitacją. Chodzi głównie o przemówienie pani prezydent Dulkiewicz, gdzie prócz wezwań "Nigdy więcej wojny", pojawiły się nawiązania do praw mniejszości, gejów, wojny rządu z narodem i takie tam inne nonsensy. Prócz tego, że to przemówienie było fatalnie wygłoszone, to jego treść pasowała do kolejnych rocznic podpisania porozumień sierpniowych i 1 września, jak pięść do nosa. No i ta feta zorganizowana Timmermansowi. Ten euro-człeczek dla większości krajowego elektoratu to gość który nie tyle broni "europejskich wartości w Polsce", ale na podkręcaniu konfliktu z rządem RP i rządem węgierskim buduje swoją pozycję polityczną, która miała mu otworzyć drogę do szefostwa KE w nowej kadencji 2019-2024. Z tych planów nic nie wyszło, więc "nasz Franc" przyjechał do Gdańska jako polityk przegrany. Czy jego pobyt miał jakieś znaczenie? Mógł jedynie utwierdzić w swych antypisowskich przekonaniach tylko tych, którzy są już przekonani. No i ten wygłup pani Dulkiewicz na koniec kiedy burmistrza Londynu  Sadiq Khana nazwała egzotycznym gościem. Przeprosiła oczywiście, ale każdy normalny kulturalny człek ugryzłby się w język przed użyciem takiego określenia wobec Azjaty, Eskimosa, czy Indianina z Brazylii. Poziom intelektualny tej pani jest zbliżony do poziomu pani premier Kopacz. Gdzieś czytałem, że może być wystawiona w wyborach prezydenckich w 2020 roku. To jednak chyba żart był jednak. W sumie opozycyjne "imprezy" wypadły blado, bledziutko. O tym dziś pisano w GW, gdzie podkreślono małostkowość Tuska, niezręczności Dulkiewicz i brak pomysłu opozycji na zaznaczenie swej postawy. Jeśli już nawet GW krytykuje działania Tuska i Dulkiewicz, to znaczy, że już jest niedobrze po stronie opozycji. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka