Kilka dni temu przeczytałem fragment wywiadu z panią Katarzyną B. znaną między innymi z zapowiedzi usunięcia ciąży w Wigilię Bożego Narodzenia. W tym wywiadzie pani B najpierw skarżyła się, jak to jej ciężko żyć w naszym katolickim, zacofanym społeczeństwie, które ośmiela się skrobankę nazywać morderstwem. Nawet trochę zrobiło mi się jej żal, gdy opowiadała, jak to boi się wyjść na ulicę, bo a nuż jakiś oszołom, prawicowiec ją napadnie, potnie, albo obleje czymś żrącym. Pomyślałem, że istotnie źle by się stało, gdyby spotkała ją fizyczna krzywda, bo ona już jest trochę skrzywdzona, a poza tym nam katolom, nie wolno używać przemocy wobec bliźnich, nawet takich, którzy się o to proszą, prowokując nas w sposób, w jaki zrobiłą to pani B, i taki fizyczny atak byłby niewątpliwie czymś złym. W dalszej części wywiadu pani B przeszła samą siebie, posuwając sie do jawnej afirmacji komunizmu i towarzysza Lenina, twierdziła, że wolałaby żyć na Kubie niż w USA. Nie wiem co robić. Karać, leczyć? Najgorsze jest to, że pani B pracuje w Wielokulturowym Liceum Humanistycznym im. Jacka Kuronia w Warszawie. Jest wychowawczynią młodzieży! I tu już żarty się kończą! Jeżeli o mnie chodzi pani B może sobie pleść bzdury ignorując podstawową wiedzę historyczną i zdrowy rozsądek, a także polskie prawo, ( moim zdaniem szkoda pieniędzy na jej ściganie ) ale nie powinna zajmować się wychowaniem młodzieży! W związku z tym pozwoliłem sobie napisać list i wysłać go na adres poczty elektronicznej szkoły, w której uczy/demoralizuje młodzież pani B. A oto treść listu:
Dzień Dobry!



Komentarze
Pokaż komentarze (16)