Choć oficjalnie kampania ruszyła po zakończeniu poprzedniej, prezydenckiej, to w regionach dopiero powoli rozkręca się przedwyborcza gorączka.
Na Lubelszczyźnie wszystko zaczęło się od wizyty Beaty Szydło. 20 sierpnia odwiedziła Łuków, tego samego dnia pojechała do Ryk, żeby na koniec zawitać do Lublina. 21 sierpnia wizytowała kopalnię Bogdanka i spotkała się z mieszkńcami Świdnika i następnie Kraśnika. Plan wizyty na 300Polityka.pl.
Trochę słabo wypadały odwiedziny "przyszłej premier" ze względu na fakt, że granie kartą świdnicką (kontrakt na helikoptery), jak i kwestią węgla z Bogdanki skazane jest na porażkę. Łatwo obalić zarzuty o błędne decyzje koalicji rządzączej w kwestii spółki LW Bogdanka, o czym pisałem kilka dni temu. Jeżeli chodzi o kontrakt na śmigłowce to PiS zapomina, że projekt zakłada budowę Wyżyny Lotniczej Łódź-Radom-Dęblin. Z której strony by na to nie patrzeć ostatnie miasto jest w Lubelskiem.
Przedstawianie lubelskiego przemysłu jako borykającego się z problemami stoi sprzeczność chociażby z tym, co dzieje się w puławskich Azotach, czy wokół samego Lublina.
Problemem PiS okazały się informacje o wysokich kosztach wizyty Beaty Szydło na Lubelszczyźnie.
Kilka dni później do Lublina zawitała Marszałek Sejmu - Małgorzata Kidawa-Błońska. Z prostym i klarownym przekazem: "Nie odpuszczamy ani Lublina, ani województwa lubelskiego". Niespecjalnie to dziwi, gdyż w Lublinie Platforma może nadal liczyć na wysokie poparcie. Tym bardziej, że ostatnie lata to spory zastrzyk inwestycyjny (Lublin jest jednym z niewielu miast, który za kilka miesięcy będzie miał pełną obwodnicę!).
W programie wizyty był również Zamość, co ma swoje uzasadnienie, gdyż jest on jednym z liderów wykorzystania środków europejskich na rewitalizację zabytków i całego Starego Miasta.
Na razie korespondencyjne starcie PiS vs. PO w Lubelskim raczej ze wskazaniem na rządzących. Czas pokaże co będzie dalej, jak do gry włączą się pozostałe ugrupowania.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)