Kampania wyborcza w Lubelskiem trwa w najlepsze. Pora więc zająć się szczegółowiej kandydatami Prawa i Sprawiedliwości, którzy mają spore szanse w walce o stołki poselskie. Tym bardziej, że partia Jarosław Kaczyńskiego prowadzi w sondażach.
Krzysztof Stefan Michałkiewicz to polski polityk i socjolog, w latach 2005–2006 minister pracy i polityki społecznej, poseł na Sejm V, VI i VII kadencji. Zrobiło się o nim głośno, kiedy anonimowy obywatel złożył na niego donos do CBA, informując, że szef PiS w Lublinie, Krzysztof Michałkiewicz, opłaca z pieniędzy biura poselskiego telefon swojej żony. Jak wyjaśniał anonim, "może to mała sprawa, ale wkurza". CBA przyjęło zgłoszenie, dzięki formularzowi, który jest dostępny na internetowej stronie Biura, aby zachować pełną anonimowość.
Elżbieta Kruk, polska polityk, posłanka na Sejm IV, V, VI i VII kadencji. 31 stycznia 2006 powołana przez Lecha Kaczyńskiego w skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ale tak naprawdę pani Elżbieta Kruk zasłynęła dość specyficznym ekscesem w 2008 roku. Kiedy to zaczepiona przez dziennikarzy na korytarzu sejmowym, miała ewidentnie problemy z zachowaniem równowagi, poruszaniem się i właściwą artykulacją. Jej wiekopomne słowa: „Potrafię pracować dobrze, potrafię coś tam, coś tam” – po dziś dzień powtarzane są w sejmowych kuluarach, a także często wspominane w komentarzach Internautów jako wyraz oburzenia postawą prawdopodobnie mało trzeźwej posłanki Kruk.
Oto potwierdzenie moich słów, a o tym, czy posłanka w czasie godzin pracy jest czy nie jest w stanie wskazującym, oceńcie sami…
A więcej o tej sprawie, można poczytać tutaj:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5973675,Elzbieta_Kruk_wyprowadzana_z_Sejmu__Czuje_sie_swietnie_.html
Osobiście, odnoszę nieodparte wrażenie, że w województwie lubelskim Prawo i Sprawiedliwość poszło totalnie na łatwiznę. Nie robią zupełnie nic, licząc, że poparcie samo się zrobi, bo ludzie znudzeni rządami ostatnich lat i tak na nich zagłosują. Kampania wyborcza głównych kandydatów jest na bardzo niskim poziomie, żeby nie powiedzieć mizernym. Siedzą cicho, prawdopodobnie zdając sobie sprawę ze swojej bierności przez ostatnie lata. A przede wszystkim mając na względzie, że konkurencja będzie wytykać im na każdym kroku brak mobilizacji czy ekscesy z ich udziałem.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)