Miłościwie nam panujący Donald Pramier Tusk i jego komercyjne ugrupowanie, jeszcze w czasie wyborów zapałali milością do Polaków na obczyźnie, jak opozycja przed 89 do Polonusów na Zachodzie. Sęk w tym, że ani to ta sama emigracja, ani sytuacja w kraju nie była - wbrew pozorom - analogiczna.
W czasie kampanii wyborczej zaciskałem zęby, żeby nie krzyczeć... brzydkich wyrazów, kiedy słyszałem deklaracje tych co szli po władzę, jak to dobrze zrobią emigrantom, którzy mieli Polskę, w godzinie próby, jak nam to wszystkim próbowano wmówić, opóścić, bo mieli dość. Owszem mieli dość, ale o polityce, żaden ze znanych mi emigrantów nie mowił (a znam ich sporo). Jechali za kasą. Po jakimś czasie okazywało się, że nawet kasa nie jest najważniejsza. Chodziło o to, że za zarobione pieniądze, po pół roku pracy jechali na urlop w tropiki. Pracowali osiem godzin dziennie i szef prosił ich, zamiast rozkazywać. Mieli pakiety socjalne (część z nich tylko na nich żyje lepiej - w ich opinii niż wcześniej tyrając w Polsce) i dobre samopoczucie.
Do Polski wracali ponarzekać, że tu się nic nie zmienia, a ja już ich nie namawiałem, żeby nie wyjeżdżali - wracali (jak zanim podjęli decyzję o migracji), tylko sugerowałem: wracajcie skąd przyjechaliście. Nie chciało mi się, tyrając na miejscu na pensję pana premiera i całego aparatu państwowego słuchać, że głupi jestem, że nie wyjechałem.
Teraz przekonuję się, że jednak głupi byłem. Komercyjne ugrupowanie tak sobie umyśliło, że celem jego jest ściąganie tabunami Polaków z powrotem. Tymczasem Polacy, którzy zawsze mądrzy po szkodzie są, zauważyli, że mało zarobili, a co pożyli to ich. Do rodzin muszą jednak wrócić na tarczy, to znaczy pokazując, że stać ich na coś na miejscu. Niestety okazuje się, że mityczne zarobki to mityczne zarobki. Bo w międzyczasie dogoniliśmy Europę... kosztami życia. Słuchamy więc biadolenia "politycznych uchodźców" epoki braci K., że jak wróca i zapłacą podatki, to nic im nie zostanie, a przecież chcieli te pieniądze wydać na miejscu ku chwale ojczyzny. Dlatego mają mieć abolicję podatkową!
Kij im w oko panie Tusk. Jak im źle bylo, to niech siedzą, gdzie wyjechali i robią na swoje podnajmowane w pięciu pokoiki w Londynie czy innym Glasgow. Pieniądze i tak ślą do Polski, bo rodziny im głowy suszą. A familie żerujące na emigrantach i tak wydają dutki na miejscu, więc ma pan swój haracz.
Niech pan nie obraża uczciwie pracujacych na miejscu Polaków z grupy (dziś) najniżej opodatkowanych, którzy nie tylko nie będą (realnie, co by pan nie mówił) płacili niższych podatków, ale jeszcze muszą znosić pańskie liberalne pomysły, odcinające im szansę na to, że kiedyś w tym kraju będą mieli ten socjalny spokój, który setki tysięcy rodaków znalazło za Zachodzie Europy. Obraża ich pan forując tych dorobkiewiczów, którzy uciekli w godzinie próby, po złote runo, tymczasem nie stać ich nawet na bilet powrotny, to jest zapłacenie podatków w tym ubogim kraju.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)