Maksymilian
Po pierwsze, BÓG. Po drugie - Ojczyzna.
10 obserwujących
100 notek
70k odsłon
493 odsłony

Odwet Iranu jest coraz bliższy

Wykop Skomentuj22


W Iranie właśnie trwa zbiórka pieniędzy na nagrodę za głowę Donalda Trumpa. "Jeśli każdy z nas odda po dolarze, uzbieramy 80 mln za jego głowę" – przekonywał jeden z uczestników marszu żałobnego w Meszhed po sprowadzeniu ciała generała Kasema Soleimaniego do ojczyzny.


- „Możemy zaatakować sam Biały Dom, możemy odpowiedzieć im na amerykańskiej ziemi. Mamy moc i, jeśli bóg pozwoli, odpowiemy w odpowiednim czasie” – powiedział irański deputowany Abutorabi. Natomiast w trakcie ostatnich obrad parlamentu wzniesiono okrzyki "śmierć Ameryce". Z kolei parlament iracki zagłosował za wydaleniem z kraju wojsk USA i koalicji, w skład których wchodzą polskie siły. 




Kiedy nastąpi i jak będzie wyglądała zbrojna odpowiedź Persów – czas pokaże. Uważam, że to, czego dopuścił się prezydent USA i jego administracja, dokonując zabójstwa generała Soleimaniego i innych, było posunięciem nie tyle nieodpowiednim, jak niebezpiecznym. W ten sposób Trump nie zabezpieczył swoich rodaków na tym terenie, a jedynie naraził na poważniejsze niebezpieczeństwo. Więcej – istnieje groźba globalnego kryzysu gospodarczego, a nawet konfliktu zbrojnego o niewyobrażalnej skali.


Na terenie Iranu znajdują się czwarte co do wielkości złoża ropy naftowej. W 2018 r. wynosiły 157 miliardów baryłek, natomiast w listopadzie b.r. prezydent Hasan Rowhani ogłosił, że odkryto kolejne złoża w ilości 53 mld baryłek. Jednak to nie koniec. Niezwykle istotną sprawą jest kontrola przez Iran ujścia Morza Arabskiego, czyli cieśniny Ormuz. To w tym miejscu przepływa większość tankowców z ropą wydobywaną na Bliskim Wschodzie i wszystkie z rejonu Zatoki Perskiej, czyli 40% światowego transportu ropy drogą morską. Blokada tego regionu wywoła drastyczny wzrost cen paliw i innych produktów. To sprawi, że giełdy maklerskie, a za nimi światowa gospodarka zatrzęsą się w posadach. Końcowy efekt będzie fatalny dla wszystkich mieszkańców kuli ziemskiej. To kryzys gospodarczy może stanowić bezpośrednią przyczynę wybuchu światowego konfliktu zbrojnego.


Co w takiej sytuacji mogą zrobić Amerykanie? Wciąż straszyć zbombardowaniem ponad 50 celów na terenie Iranu? Dokonać desantu swoich żołnierzy? Zaatakować infrastrukturę Iranu? To pogłębiłoby jeszcze bardziej chaos w regionie i znaczniej wpłynęło na światowy rynek ropy naftowej niż blokada cieśniny Ormuz. Najrozsądniejszym rozwiązaniem pozostaje wycofanie się z dalszych działań militarnych i powrót do dialogu, w tym nad wzbogacaniem uranu, co władze perskie chętnie czyniły, mimo oskarżeń ze strony Izraela o rozwijaniu programu budowy broni atomowej, chociaż państwa monitorujące sytuację w tym państwie tego nie potwierdzają. Proszę przypomnieć sobie sytuację z Irakiem, kiedy okazało się, że jednak nie ma broni atomowej.


Warto dodać, że Izrael, jak również Korea Północna, odmawia podania oficjalnych informacji o swych zasobach jądrowych. Nie podpisał Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej z 1968 (wraz z Indiami, Pakistanem, Tajwanem i Sudanem), co nie pozwala prowadzić międzynarodowej kontroli w tej przestrzeni. Układu nie przestrzegają także sami Amerykanie, których broń nuklearna znajduje się w Belgii, Holandii, Niemczech, Turcji i Włoszech, a w razie wojny ma zostać przekazana ich siłom zbrojnym. 


Tak, czy inaczej gabinet amerykańskiego prezydenta wsadził kij w mrowisko. Zaognianie konfliktu z Persją jest najmniej potrzebne i niewskazane. Nie istnieje jakikolwiek logiczny argument przemawiający za eskalacją napięcia. Amerykanie powinni mieć świadomość, że Irańczycy nie pozwolą traktować siebie jak Irakijczycy, Afgańczycy, czy Syryjczycy. Szyici stanowią siłę 400 milionów wyznawców na całym świecie, w tym w Ameryce. Nazywanie narodu, który prowadzi niezależną od Białego Domu i żydowskich banków politykę, terrorystami, jest nikczemnym posunięciem. Amerykanie wraz z Brytyjczykami stracili wpływy z 40% wydobycia perskiej ropy, więc wpisali ich na listę „państw osi zła”. Tymczasem Iran nie wywołał wojny od dwóch stuleci, podczas gdy USA tylko po II w. św. były zaangażowane w blisko 30 konfliktów zbrojnych, daleko od swych granic. Daje do myślenia?


Tak, drodzy Państwo, wygląda polityka amerykańskich prezydentów pociąganych za sznurki przez banksterskich syjonistów w blasku medialnych dezinformacji, że każdy z nich musi wywołać co najmniej kilka konfliktów zbrojnych na świecie. Żydowskie banki muszą mieć na kim żerować, więc podbija się dla nich nowe terytoria, np. Syrię. No i na czym – wszak trzeba zaciągać kredyty na zakup broni lub odbudowę infrastruktury przez zniszczone i podbite kraje. To sprzyja umacnianiu atmosfery pozornego bezpieczeństwa, jakie rzekomo zapewnia „cywilizowanemu” światu US Army. „Demokracja” jest z powodzeniem zaprowadzana w "niecywilizowanych" rejonach świata, a mieszkańcy dzięki temu mogą spać spokojnie. Podbita ludność otrzymuje same błogosławieństwa – swoje „prawa”, „wolność”, „kulturę”, „postęp”, a dzieci są starannie „edukowane”. 


Czy nie lepiej od razu otworzyć drzwi i wpuścić jankesko-syjonistycznych zbawicieli? Czy ktokolwiek wpuszcza do swojego domu obcego i daje mu dostęp do sprawowania kontroli nad każdym członkiem rodziny? Nad funduszami, wydatkami, nad tym, co będziemy chłonąć dzięki mediom? Ile oburzenia było pośród nas, kiedy wtargnęli do Europy tzw. „uchodźcy” z tamtej części świata. Kto postawi się na miejscu Persa, Irakijczyka, Syryjczyka, Afgańczyka? Kto chce mieć kocioł za oknem i, nie daj Boże, w głowie? 


Jak długo i do jakich granic, o ile takowe istnieją, można zniewalać narody? Ograbiać ich z ziemi, dóbr naturalnych, a ludzi z ich godności i odbierać im życie? Dlaczego jedno państwo może odbierać innemu stolicę i pasmo wzgórz, aby ogłosić ustami prezydenta USA, że to należy już do nowego właściciela? 


Tak jest zbudowana historia nowożytnego Izraela: na ludobójstwie, gwałcie, grabieży i całkowitym bezprawiu. Jakim prawem ludność napływowa, etnicznie obca, wywodząca się z terenów Europy środkowo-wschodniej, dokonała, i wciąż dokonuje, grabieży Palestyny w uznaniu światowej opinii jako akt całkowicie prawny i uzasadniony? To jest fenomen, którego nigdy nie pojmę. Wiem jedynie, że nadejdzie dzień, w którym Semici nie wytrzymają i zwrócą się przeciwko aszkenazyjczykom, nie-Semitom. 



Jestem ze swej natury przeciwnikiem uciekania się do rozwiązań o charakterze zbrojnym, lecz w tej sytuacji uważam za usprawiedliwione odwetowe działania Iranu, jak i wszystkich mieszkańców Bliskiego Wschodu, którzy żyją pod jarzmem terroru Izraela i USA. 







Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka