17 obserwujących
251 notek
275k odsłon
  1643   0

Jestem smutasem- nie cieszę się, gdy myślę o chorych…

Na salon24.pl pojawiła się notka  mai14 "WOŚP znów zagrała, a smutasom figa...".Autorka pisze o smutasach, czyli tych którzy nie przyłączyli się do zabawy z Jurkiem Owsiakiem. Przyznaję się, sam też jestem takim smutasem. Nie radowałem się wczoraj, tak jak Jurek Owsiak i jego zwolennicy. Bo i z czego tu się radować? Jak można się cieszyć, jednocześnie myśląc o chorych dzieciach, bo przecież ten dzień jest rzekomo poświęcony im właśnie?

Uważam taką zabawę za wysoce niestosowną w tej sytuacji. Można dać datek, ale nie brać udziału w zabawie prowadzonej przez wodzireja Jurka Owsiaka. Tym bardziej, że taka zabawa kosztuje- o wiele stosowniejsze byłoby przekazać te pieniądze dla potrzebujących, niż fundować sobie zabawę... Sobie- bo przecież to nie chorzy biorą w niej udział...

Ale przecież to ta zabawa właśnie jest kwintesencją WOŚP. Nie pomaganie potrzebującym, bo skala tej pomocy jest kroplą w morzu potrzeb (1/1000 wydatków publicznej służby zdrowia), a i średni datek (ok. 2 złote) wskazuje że ludzie raczej nie myślą o realnych potrzebach. Bo jak można myśląc o chorych, o ratowaniu życia jak twierdzą reklamy WOŚP, zaofiarować na ten cel 2 złote? Raczej chodzi o dostanie serduszka jako upoważnienia do uczestnictwa w tej narodowej ekstazie...

Według mediów  akcja WOŚP „pobudza społeczną empatię i myślenie o potrzebujących”. Tymczasem na plakatach i reklamach WOŚP dawno nie pokazuje się chorych. Zamiast tego- radosne twarze zdrowych, radosnych i zadowolonych...  Czy taka akcja może wzbudzić w społeczeństwie empatię, czy raczej przykryć cierpienie dzieci i ich rodziców wrzaskiem, śpiewem, tańcem i zabawą? 

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale