Teczuszka Stańczyka
Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć.
496 obserwujących
711 notek
4053k odsłony
  6950   20

Manipulacje ministra Jabłońskiego, czyli czy KPO się opłaca

Rząd uzgadniając KPO po kryjomu zgodził się na bardzo głębokie zmiany w wielu dziedzinach życia. Dzisiaj ministrowie próbują przekonywać, że to świetna inwestycja, choć nie mają do tego żadnych podstaw.

Z deszczu pod rynnę – to przysłowie najbardziej pasuje do sytuacji z Krajowym Planem Odbudowy. Deszczem był niekończący się spór z Komisją Europejską o praworządność, co blokowało akceptację KPO. Rynną, z której leje się woda na potęgę, okazał się sam KPO, kiedy już mogliśmy wreszcie do niego zajrzeć.

Takiej sytuacji chyba jeszcze w polskiej polityce nie było i warto sobie to uświadomić: rząd uzgodnił z zewnętrznym gremium – Komisją Europejską – ogromny zakres działań, dotykających najróżniejszych dziedzin życia, należących dotychczas do naszej suwerennej sfery decyzji, w zamian za pieniądze, które wcale nie są gigantyczne, a jedynie spore. Te uzgodnienia odbyły się w całkowitej tajemnicy, nie były przedstawiane opinii publicznej, poddawane jakimkolwiek konsultacjom, nawet, jak się zdaje, wewnątrz rządu, a spełnienie uzgodnionych warunków jest konieczne, aby otrzymać pieniądze. Zakres spraw do załatwienia jest przeogromny – od najczęściej wskazywanych obciążeń dla kierowców samochodów spalinowych, poprzez ozusowanie wszelkich umów cywilnoprawnych, aż po zmiany w Prawie oświatowym.

Terminy, w jakich warunki mają być spełnione, nie są odległe – sięgają dwa, trzy, cztery lata naprzód. Wiele „kamieni milowych” (paskudny anglicyzm) będzie wymagać uregulowania w ustawach, a to z kolei będzie oznaczało coraz ostrzejsze konflikty, bo przecież z samego faktu, że od spełnienia tego czy innego warunku zależy wypłata środków nie wynika, że uda się w obecnym Sejmie – a cóż dopiero w przyszłym – zebrać większość potrzebną do uchwalenia tych regulacji.

Nie jest nawet jasny sam mechanizm „obsługi” KPO. Czy jeśli spełnimy warunki w jednych dziedzinach, a w innych nie, to dostaniemy część pieniędzy czy nie dostaniemy ich wcale? KPO podzielony jest na obszary. Czy żeby dostać pieniądze w danym obszarze trzeba spełnić wszystkie warunki z danego obszaru, w ogóle wszystkie warunki czy też Polska otrzyma pieniądze na konkretny projekt, jeśli tylko spełni wymogi powiązane z tym konkretnym projektem? Nikt nam tego nie wyjaśnił, a z mediów społecznościowych widać, że sprawa nie jest jasna nawet dla polityków obozu władzy.

Przede wszystkim jednak – i trzeba to ponownie napisać – jest trudnym do wyobrażenia skandalem zobowiązywanie się polskiego państwa do dokonania bardzo głębokich zmian w niezliczonych dziedzinach życia, uzgodnione bez żadnego społecznego mandatu. Bo też ogromna część warunków zawartych w polskim KPO nie znalazła się w żadnym dokumencie programowym PiS ani w deklaracjach członków tej partii.

Można też mieć wątpliwości, czy ministrowie w ogóle wiedzą, z czym właściwie mają do czynienia. Minister rozwoju i technologii Waldemar Buda próbował przekonywać w Polsat News, że w KPO nie zapisano wprowadzenia nowych podatków od aut spalinowych, choć jako żywo jest to napisane wprost. Kiedy zwróciłem na to uwagę, pytając na Twitterze pana ministra, dlaczego kłamie, Waldemar Buda odpowiedział mi: „Wszyscy wiemy, że dla Pana Redaktora świat jest czarno-biały ale cała sztuka leży w niuansach: różnica w opłatach nie musi oznaczać podwyższenia opłat tylko utrzymanie w części opłat dotychczasowych i preferencje dla niskiej emisji. Podwyżek jak w wielu krajach UE nie planujemy”.

Zerknijmy zatem do KPO. Oto w oryginale warunek (milestone) E3G:

Entry into force of a legal act introducing a registration fee for emissions-related vehicles

in line with the “polluter pays” principle.

I następny w kolejności warunek E4G:

Entry into force of a legal act introducing an ownership tax for emissions-related vehicles

in line with the “polluter pays” principle.

Pierwszy warunek oznacza „wejście w życie aktu prawnego wprowadzającego opłatę rejestracyjną dla pojazdów emitujących spaliny, zgodnie z zasadą »trujący płaci«”. Drugi to „wejście w życie aktu prawnego wprowadzającego podatek od posiadania pojazdu emitującego spaliny zgodnie z zasadą »trujący płaci«”. Tego naprawdę nie da się przetłumaczyć inaczej. Nie ma tu żadnych dwuznaczności, sprawa jest jasna. Nie można tego zinterpretować tak jak to uczynił minister Buda, a co po nim powtarzają inni politycy obozu władzy, czyli że nowych opłat nie będzie, ale pojazdy niskoemisyjne będą miały ulgi. Nie – zapisy KPO mówią całkiem jednoznacznie o wprowadzeniu nowych opłat. Pytanie brzmi jedynie, czy pan minister Buda nie wie, co jest w dokumencie, czy też wie i świadomie kłamie.

Wobec faktu, że narracja o wielkim sukcesie w postaci zgody na KPO zaczyna się sypać, potrzebna jest jakaś broniąca tych decyzji władzy opowieść. Opowieść o tym, jak to KPO nas podźwignie i unowocześni. Coś takiego na Twitterze próbował sklecić Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych. Pan minister skonstruował wątek, który zaczęli powielać inni przedstawiciele władzy. Wywód pana ministra Jabłońskiego to kompilacja propagandy, niedopowiedzeń, fałszów i erystyki z wziętymi wprost ze słynnej książki Schopenhauera sposobami na omamienie słuchaczy.

Lubię to! Skomentuj66 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka