Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
77
BLOG

Pan Prezydent jest sobą

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 3

Kolejny sondaż i kolejna porażka Lecha Kaczyńskiego: 64 % przeciwników i 27 zwolenników. Ale Pan Prezydent się nie przejmuje. Minister Łopiński przypomina, że do końca kadencji ma jeszcze cztery lata. Słusznie - przez ten czas, rebus sic stantibus, odestek przeciwników może jeszcze znacząco wzrosnąć, a zwolenników spaść. Wszystko przd nami. A poza tym sondaże to, jak wiadomo, kolejna sztuczka układu, czy może raczej Układu.

Przy ślamazarnej, nieporadnej, pełnej wpadek i błędów prezydenturze Lecha Kaczyńskiego jego obietnice i wizerunek z czasów kampanii wyglądają, jakby dotyczyły kogoś całkiem innego. Czemu się tak stało? Bądźmy szczerzy - można być superuczciwym, porządnym inteligentem z Żoliborza, ale jeśli się nie dba o wizerunek, nie kontroluje swoich emocji, nie gra się z mediami, to się nie zdobędzie poważania ani popularności.

Lech Kaczyński prawdziwy jest zaprzeczeniem wszelkich reguł PR-u: mamroczący pod nosem, co chwila się obrażający, a przy tym nie imponujący tzw. warunkami fizycznymi. Lech Kaczyński jest politykiem w typie XIX-wiecznym, XXI wiek go jakimś cudem ominął. Co nie znaczy, że dobry spec od wizerunku nie potrafiłby go pokazać inaczej. Wybić np. jego serdeczności i pozucia humoru, także - choć trudno uwierzyć - na własny temat, które objawiają się w bezpośrednim kontakcie, natomiast na zewnątrz są kompletnie niewidoczne.

Tylko że - i to już jest moja teoria, którą jednak potwierdziło kilka osób, które pracowały lub pracują z prezydentem - Lech Kaczyński cały ten PR-owski aparat uważa za tanią sztuczkę, do której być może musiał się uciekać taki pełen hipokryzji postkomuch jak Aleksander Kwaśniewski, ale on, żoliborski inteligent z pięknym życiorysem, jej nie potrzebuje. On może sobie pozwolić na bycie sobą, bo życiorys go wystarczająco uzasadnia. Efekty - jak widać. Bycie sobą to w przypadku Lecha Kaczyńskiego bardzo kosztowne poltycznie hobby. 

Pomijam już kwestię prezydenckiego babińca, pokłóconego permanentnie między sobą i przez to paraliżującego (przynajmniej do czasu ministra Szczygły) pracę Kancelarii. Przy czym, w zależności od usytuowania moich rozmówców, w roli czarnego charakteru obsadzane są wymiennie Elżbieta Jakubiak albo Małgorzata Bochenek. Ale oczywiście dobór najbliższych współpracowników też ma znaczenie. I, co gorsza, nikt ich przecież prezydentowi nie narzucał. Skoro wybrał takich ludzi, to znaczy, że z nimi, w takiej atmosferze, czuje się najlepiej.

Jakoś w lipcu rozmawiałem ze znajomym, który stwierdził, że Kwaśniewski był złym człowiekiem, ale jako prezydent był niezły; Kaczyński natomiast jest porządnym, dobrym człowiekiem, natomiast jako prezydent jest fatalny.

Tylko kto w zamian???

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka