Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
223
BLOG

Solidarna Polska popija winko pod sklepem

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 13

Moje wpisy powoli zaczynają przypominać litanię wyrzutów wobec partii rządzącej, ale może kiedy się z tych wyrzutów wystrzelam, to będę mógł w końcu coś z czystym sumieniem pochwalić. Niestety, bracia dostarczają mi ciągle nowej amunicji.

Kilkoro komentujących blogi internautów narzekało, że niemal w ogóle nie piszemy o gospodarce. Jednocześnie wpisujący się pod moimi postami Popisowiec stwierdził, że PiS jest partią socjalistyczną. A ja obejrzałem wczoraj w „Informacjach” Polsatu kolejny materiał o tym, że pracodawcy nie mogą znaleźć pracowników.

Zatem kolejna salwa: tak, PiS nie tylko jest partią socjalistyczną w sensie gospodarczym, ale w dodatku premiuje postawę, którą pięknie opisał Rafał Ziemkiewicz w jednym ze swoich opowiadań bodajże w tomie „Cała kupa wielkich braci”. Jest tam scena, gdy bohater pojawia się w dawnym pegieerze i chce znaleźć kogoś, kto wykonałby mu jakąś prostą pracę, chyba przy samochodzie, jeśli dobrze pamiętam. Propozycja wykonania pracy i przyjęcia za nią wynagrodzenia wywołuje u bywalców miejscowego sklepu, łojących od rana piwko za piwkiem, kpiny, a w końcu agresję.

Otóż PiS takich, powiedzmy wprost, darmozjadów premiuje. Proszę zwrócić uwagę, że Jarosław Kaczyński nigdy nie zająknął się nawet o jakiejkolwiek rewizji systemu emerytalno-rentowego lub pomocy społecznej, choć przecież musi doskonale wiedzieć, że te systemy to jedno wielkie nadużycie. Inwalidów niezdolnych do pracy ci u nas taki dostatek, że moglibyśmy obdzielić resztę Europy. Bezrobotnych mamy podobno kilkanaście procent. Wielu z nich tak się na tym bezrobociu nudzi, że pojechało sobie popracować za granicę. Inni urabiają się po łokcie, tak że ledwo starcza im czasu, żeby się odhaczyć w urzędzie pracy. Wszyscy pasożytują na naszych podatkach.

I to jest, moim zdaniem – choć zastrzegam, że nie twierdzę tego na podstawie analiz badań opinii, jeśli w ogóle takie kryterium w jakichkolwiek z nich się pojawiało – wielka część elektoratu PiS. Ci „pokrzywdzeni”, ci, którym się nie udało w III RP z powodu Układu, w olbrzymim procencie należą do grupy, której symbolem jest wspomniany passus z opowiadania Rafała.

Czy po 1989 roku nie było kasty niesłusznie uprzywilejowanych i sporej grupy tych, którzy mieli wielkie trudności – bo taka jest argumentacja Kaczyńskich? Owszem. Ale ta wizja jest przez braci doprowadzona do karykaturalnej skrajności. Niby są tam jakieś ukłony w stronę drobnych przedsiębiorców (bo już na pewno nie „obszarników” biznesu), ale tak naprawdę przesłanie jest takie: komu się udało, kto zarobił i ma się dziś w miarę dobrze, ten musiał ipso facto żyć dobrze z Układem. Komu się nie powiodło, to przez Układ, co mu rzucał kłody pod nogi. Tym pierwszym można więc zabierać na rzecz drugich. No więc państwo śmiało sięga do kieszeni tych, co zarabiają ponadprzeciętnie, co mają samochody, co mają firmy. Tak zwana „sprawiedliwość społeczna” musi być. Niezwykle przykrym akcentem i wielkim zawodem jest firmowanie tej taktyki przez Zytę Gilowską, która okazała się po prostu koniunkturalistką bez kręgosłupa. Z chęci zemsty na dawnych towarzyszach partyjnych z PO nawróciła się po prostu ze zdrowego liberalizmu na jakiś wydumany „chrześcijański liberalizm”.

(Nie muszę tu chyba tłumaczyć podstawowego mechanizmu: skoro się rozdaje, to komuś trzeba zabrać; jak się zabiera, to się utrudnia rozwój; jak się utrudnia rozwój, to wpływy są mniejsze, więc trzeba znaleźć nowe źródła dochodów; więc się jeszcze mocniej przyciska; i tak dalej, błędne koło.)

„Polska solidarna” to tak naprawdę po prostu Polska socjalistyczna, tylko ładniej nazwana. Otóż ja mam taką solidarność w głębokim poważaniu. Państwo nie może oczekiwać, że ludzie, którzy doszli do czegoś ciężką pracą – nie dzięki, ale często wbrew Układowi lub po prostu układom przez małe „u” – będą teraz radośnie wywiązywać się z niemalejących, a wręcz rosnących obciążeń tylko dlatego, że bracia Kaczyńscy potrzebują utrzymać przy sobie tę część swojego elektoratu, która z rana potrzebuje pieniędzy na winko albo kombinuje, jak by tu pracować w Belgii, a w Niepołomicach nie stracić zasiłku. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie – wymigiwanie się od obciążeń, w granicach prawa rzecz jasna, staje się w takiej sytuacji i formą protestu, i zdrowym odruchem społecznego egoizmu.

I jeszcze małe P.S.

Obawiam się, że PiS nie dlatego nie zgodził się na sugestię Samoobrony, aby przyznać wszystkim bezrobotnym bezterminowo zasiłek w wysokości 800 zł, że jego członkowie rozumieli, iż jest to pomysł głupi, destruktywny i po prostu skandaliczny, ale po prostu dlatego, że nie byłoby na to pieniędzy w budżecie.  

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj13 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka