Rozżalona, rozemocjonowana grupa roszczeniowo nastawionych radykałów – takie mam wrażenia po wizycie w pozarządowej organizacji Latynosów w Tuscon. Przez dwie godziny bombardowali nas opowieściami, mającymi nas przekonać, że są grupą dyskryminowaną i niemalże prześladowaną, a nawet, jeśli jeszcze nie są, to wkrótce będą.
Przy stole siedziało z nami kilkoro amerykańskich Latynosów. Niektórzy byli Amerykanami dopiero w pierwszym pokoleniu, inni już w trzecim. W pewnym momencie ktoś wspomniał Randy’ego Grafa (patrz mój poprzedni wpis), a wtedy mężczyzna siedzący obok mnie powiedział, śmiejąc się do siebie pogardliwie: „To nie jest człowiek, to jest wampir”. Potem, w czasie dyskusji, ów Latynos powtórzył ten powalający argument. I już samo to przekonało mnie, że o żadnej merytorycznej dyskusji nie ma mowy. Randy Graf miał jednak argumenty na poparcie swoich tez – a oni?
Ich tezy dotyczące najbardziej kontrowersyjnego zagadnienia nielegalnej imigracji były następujące: z nielegalnymi imigrantami należy postępować łagodnie; nie ma żadnych przypadków bezprawnego głosowania przez nielegalnych imigrantów; nielegalni będą przychodzić, póki będzie istniała wielka różnica ekonomiczna; plan budowy muru między Meksykiem a USA jest niedorzeczny (i nie ma żadnego pomysłu w zamian); Ameryka powinna pomóc Meksykowi gospodarczo; powstrzymywanie imigracji nie ma sensu. Spytałem, czy w takim razie granica powinna zostać otwarta dla wszystkich. Odpowiedź brzmiała: tak. Choćby i miało to być po kilkanaście milionów ludzi rocznie.
Nasłuchaliśmy się oczywiście łzawych historii o biednych imigrantach, dążących do ziemi obiecanej przez pustynię i na niej umierających. Nie chciałem psuć atmosfery i nie przypomniałem, że ci ludzie decydują się na śmiertelnie niebezpieczną wyprawę, o której wiedzą, że mogą z niej nie wrócić, z własnej i nieprzymuszonej woli. Dla naszych gospodarzy sprawa jednak wyglądała inaczej. Byli zdania, że sytuacja zmusza Meksykanów do nielegalnej lub ewentualnie legalnej imigracji. Innymi słowy – że muszą imigrować do USA, bo obecny podział dobrobytu jest niesprawiedliwy. Można było sobie właściwie dopowiedzieć, że to wina Ameryki, że jest tak bogata, a skoro już jest, to nie wolno jej zabraniać komukolwiek wstępu, bo każdy ma mieć prawo urwać sobie kawałek z tego dobrobytu. Można by powiedzieć: nie złodziej jest winien, że ukradł, ale ten, któremu ukradł jest winien, że miał więcej niż złodziej.
Dobiła mnie Latynoska, która zaczęła rozpaczać, że straż graniczna ma prawo zatrzymać na ulicy każdego obywatela o wyglądzie Latynosa i bez powodu go wylegitymować, żeby sprawdzić, czy nie jest w USA nielegalnie. „Od tego już tylko krok do strzelania do ludzi bez powodu!” – objaśniała podekscytowana.
Jak powiadam, nie chciałem doprowadzać do kłótni, więc także oszczędziłem sobie komentarza. Który byłby taki: policja i straż graniczna nie legitymuje Latynosów na ulicach bez powodu. Legitymuje ich dlatego, że wielu Latynosów istotnie jest w Ameryce nielegalnie. Legalni cierpią więc z powodu przewin swoich ziomków, ale policja działa logicznie, bo jedynym widocznym kryterium, pozwalającym oddzielić potencjalnie podejrzanych o potencjalnie niewinnych jest faktycznie kolor skóry. Co innego ma nim być? Wyjścia, oparte na doktrynie politycznej poprawności, są tylko dwa: albo policja w ogóle nie będzie legitymować nikogo, albo będzie legitymować wszystkich jak leci. Oba są oczywiście bez sensu.
Latynosi z Tuscon przekonali mnie o jednym: nie ma co z nimi gadać o sensownych rozwiązaniach problemu. Są rozemocjonowani, widzą już niemal zagładę swojej grupy etnicznej tam, gdzie nic wielkiego się nie dzieje, nie są skłonni do kompromisu, uważają, że wszystko im się należy – a przede wszystkim należy się nielegalnym imigrantom.
Bardzo przypominają w tym działające i w Polsce grupy obrońców praw człowieka, którzy przekonują m.in., że nielegalnych imigrantów „nie wolno wydalać, bo to także ludzie”. Jasne. Ludzie, którzy złamali prawo i powinni ponieść konsekwencje.
Radykałowie jak zwykle sami wyautowują się z rozmowy.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)